moda dla mamy i córki Tag

Len, moja letnia miłość ! To materiał, który zdecydowanie od kilku sezonów króluje w szafach wielu mam i ich córek, w naszej oczywiście nie mogło go zabraknąć. Skąd to całe "lniane zamieszanie" u polskich projektantów , w małych manufakturach i obowiązkowo w sieciówkach ? Wszystko dzięki jego rewelacyjnym właściwościom, w kontakcie ze skórą len daje uczucie przyjemnego chłodu. Oprócz tego lniane tkaniny są wyjątkowo przewiewne, trwałe , odporne na zabrudzenia i nawet lekko wymięte mają swój urok. I mimo, że w XIX wieku uznawany był za tkaninę plebejską to już od połowy dziewiętnastego stulecia lnem zaczęły interesować się najpopularniejsze domy mody i tak z rozmachem powrócił "na salony".

Poznajcie La Mere, polską prężnie rozwijającą się markę, która projektuje z myślą o mamach i ich córkach. Jak wiecie, ja takie zestawy uwielbiam! I to one poniekąd przyczyniły się do powstania bloga i dzielenia się z Wami moim spojrzeniem na modę dla mamy i dziecka. Marzyła mi się lekka tiulówka , która będzie sama sobą robiła efekt WOW! bez będnych dodatków i biżuterii. Taką tiulówkę połącze i z trampkami i ze szpilkami. Lubię niekonwecjonalne i nieoczywiste połączenia. Lubię, w sumie to lubimy teraz już obie bawić się modą. To niesamowite jak szybko dziecko łapie te same gesty, zachowania, czynności, naśladując w lustrze to, jak "stroi" się w nim mama ;) Nie przypuszczałam, że dwulatka tak chętnie będzie się przebierać, pozwalać robić sobie kucyki i warkocze, zakładać torebeczki , przypinać spinki, kokardki... Nie kaprysi, nie grymasi jeszcze... a może to wszystko przed nią ? ;) Jak myślicie, czy stanie przede mną, tupnie nogą i powie : nie chcę tego !

Dwa latka minęły jak jeden dzień... Kilka dni temu, a dokładnie 28 lipca Maja skończyła dwa lata. A pamiętam jakby to było wczoraj... w upalny, letni poniedziałek zrobiła nam niespodziankę trzy tygodnie wcześniej i wprowadziła do domu pełnię szczęścia, tak bardzo wyczekiwanego szczęścia. Wtedy słowo rodzina nabrało dla mnie szczególnego znaczenia. Nie byliśmy już tylko on i ja, tylko my, nasza trójka! Dziecko to największy skarb, jaki może scalać rodzinę, łączyć dwoje ludzi i na nowo uczyć poznawania siebie. My poznawaliśmy i poznajemy się na nowo w naszych radościach, ale i słabościach, chwilach zwątpienia, w kryzysach i tych pojawiających się "cichych dniach" . To dla niej uczymy się cierpliwości, idziemy na kompromisy, łagodzimy konflikty i szybko zapominamy o nieporozumieniach. I dla niej rezygnujemy z własnych przyjemności, zmieniamy swoje dotychczasowe życie, wyznaczamy nowe cele, w sumie to jeden najważniejszy cel : wychowanie jej na dobrego człowieka. Bo nie sztuką jest urodzić, a wychować . Wychować w domu pełnym miłości i wzajemnego szacunku. W domu, gdzie słowo KOCHAM jest słowem na dzień dobry i na dobranoc. I wiem, widząc moją dwulatkę mówiącą do mnie tuż po przebudzeniu : mamo kocham , że tej miłości jej nie braknie. A gdy tak w ciągu dnia przychodzi do mnie , łapie za szyję mówiąc kocham to serce matczyne rośnie! To cudowne uczucie, nie do opisania ... Tylko dziecko potrafi tak bezgranicznie, bezinteresownie wyrażać swoje emocje i uczucia. W tym momencie ja ma wszystko ! Wszystko, co mogłam dostać od życia. Rodzina, dom pełen miłości i zdrowie - za to właśnie dziękuję każdego dnia.

Jakiś czas temu gościliśmy w naszym domu dwie wspaniałe kobiety, które oprócz najważniejszej życiowej roli - roli matki spełniają się też zawodowo i są niezwykle dobre w tym, co robią ! Ola to założycielka marki Kółko Krzyżyk, której kolekcję Wam dziś pokażę oraz Paulina utalentowana Pani fotograf, której zdjęcia znajdziecie w kolekcjach m.in dla takich polskich marek jak właśnie Kółko Krzyżyk, Pocopato, Booso czy Mrugała . W ich wspólnym projekcie miałyśmy z Mają okazję wystąpić. Zdjęcia powstały w jedno popołudnie, a efekty możecie zobaczyć poniżej.

Przyszedł maj, wyszło słońce, czas na piknik ! To nasz pierwszy wiosenny piknik w tym roku. Moja praca jest na tyle elastyczna, że pozwala mi na spędzanie czasu z dzieckiem na świeżym powietrzu w ciągu dnia. Weekendy są nasze wspólne rodzinne, a w tygodniu robimy sobie we dwie takie babskie wypady ;) Dziękuję Asi z Tatarak Foto Studio, że znalazła dla nas czas i złapała w kadry piękne wiosenne słońce.

Dziś Majeczka kończy 10 miesięcy, ale ten czas zasuwa..za chwilę będzie roczek :) Czy Wy też świętujecie każdy skończy miesiąc Malucha, aż do pierwszych urodzin? :) Ja tego dnia, co miesiąc zapisuję w "Kronice Mojego Dziecka" którą dostałam jeszcze przed narodzinami Mai, wagę i wzrost oraz postępy jakie robi w swym rozwoju, czyli pierwszy ząbek, siadanie, raczkowanie... Muszę też powklejać zdjęcia, które upamiętniają te cudowne chwile. Dziś założyłyśmy spódnice TUTU i obie świętowałyśmy nasze wspólne 10 miesięcy, bo tata Mai był tak zapracowany, że nawet nie jadł z nami kolacji. Ciekawe czy będzie pamiętał o moich  imieninach :) Nigdy nie przepadałam za zielenią, i w sumie w mojej i Mai szafie brakuje tego koloru, ale ta jasna zieleń na tiulowej spódnicy wygląda delikatnie i świeżo, aż chce się w niej wyjść na wiosenny spacer :)