blog o modzie dziecięcej Tag

Jednym z najczęściej goszczących na blogu tematów są marki i produkty #madeinpoland. Dziś przedstawiam Wam kolejną - Manufakturę Bambini, gdzie spod rzemieślniczej igły wyłaniają się buty dla dzieci szyte w Polsce! Marka powstała dość niedawno,  a już ma swoją rzeszę fanów i oddanych Mam ! Ja dołączam do tego teamu, bo buty nie tylko spełniły moje mamine oczekiwania względem komfortu i wygody, ale także zachwyciły  oryginalnym wzornictwem. A przyciągnęły mój wzrok już jakiś czas temu, jeszcze przed wakacjami, przeglądając zdjęcia na instagramie trafiłam na markę Bambini,a Wy znajdziecie ich tutaj @buciki_bambini i tutaj www.bucikibambini.pl .

Dziś chcę przedstawić Wam nową markę na polskim rynku akcesoriów i tekstylii dla dzieci - Jollein. W Polsce marka jest od niedawna, a mi przypadła ta ogromna przyjemność poznania produktów i przyjrzenia się im osobiście. W asortymencie znajdziecie : kocyki, narzuty, śpiworki, ręczniki, otulacze i drobne akcesoria. Co wyróżnia Jollein wśród innych marek? Zdecydowanie jakość materiałów i ciekawe wzornictwo. Dla mnie No. 1 to śpiworek z odpinanymi rękawkami, dzięki czemu możemy korzystać z niego w okresie letnim i zimowym, nie przegrzewając w nim dziecka. Maja nigdy wcześniej nie spała w śpiworku. Teraz często wykopuje kołderkę, która jej spada z łóżeczka. Pewnie zapytacie czy sama z niego nie spada, widząc tą krótką barierkę ? Na szczęście ... nie! Ale o tym za chwilę :) W śpiworku śpi od tygodnia, w ciągu dnia w czasie drzemki z reguły przykrywam ją kocykiem. Jak zauważyliście, w łóżeczku pojawiły się też duże poduchy i narzuta. Te produkty również znajdziecie na www.jollein.pl. Poduchy w wielkości XXL 50x50cm świetnie pasują do łóżeczka po zmianie w tapczanik, a narzuta jest tak miła w dotyku , że może służyć jako kocyk/kołderka. Jej największy plus? Jest dwustronna, a wzór kusi oko każdej Mamy. Znajdziecie je w wersji różowo-białej i szaro-białej.  Ta kolorystyka, delikatne , nietuzinkowe wzornictwo, utrzymane w skandynawskim klimacie zawróciło mi w głowie! Może to nie zabrzmi zbyt skromnie, ale naprawdę jestem zakochana w Jollein !!!

Dziś trochę powspominam... Święta zleciały jak pstryknięcie palcem, przed chwilą odliczałam dni do Wigilii, a dziś odliczam dni do sylwestrowej nocy. Święta od 2 lat mają dla mnie i mojego męża szczególne znaczenie. W Wigilię dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. Tych emocji nie da się opisać słowami! To najpiękniejszy prezent, jaki można sobie tylko wymarzyć. Oczywiście podzieliliśmy się tą wiadomością z rodziną, a słów nie zapomnę do końca życia : "za rok będzie nas przy wigilijnym stole więcej" Mama płacze, u taty widzę, że łza się kręci w oku, ale to łzy szczęścia, wielkiego szcześcia! Ja też płakałam...  Rok później spędzaliśmy Święta z pięciomiesięczną Mają, naszą wyczekaną córeczką, pierwszą wnusią. W domu zagościła radość, gaworzeznie dziecka, ekscytacja rodziców, dziadków, cioci i wujków...bo od 16 lat w naszej rodzinie nie było takiego maleństwa. W tą minioną wigilijną noc Maja pierwszy raz świadomie uczestniczyła w świątecznej kolacji, pełna energii, uśmiechu i fascynacji choinką, częstowała wszystkich opłatkiem , na babcinych kolanach rozpakowywała swoje prezenty, a za tatusiowym ramieniem chowała się cichutko przed Mikołajem, którego przestraszona, widziała pierwszy raz. To magiczny czas! Wspaniałe chwile, pełne wzruszeń, gdzie przy świątecznym stole zasiada aż osiemnaście osób i cztery pokolenia, na czele z moim kochanym dziadkiem. A gdy emocje opadną i czas wrócić do szarej rzeczywistości, wypić poranną kawę i iść do pracy, wracam myślami do minionych dni, zerkam ukradkiem na świąteczne zdjęcia i doceniam to, że RODZINA to największy prezent jaki tylko można sobie wymarzyć... Prezent BEZCENNY

Celebrujmy chwile spędzone z bliskimi, nie tylko te świąteczne i cieszmy sie z małych przyjemności...

Świąteczne gorączka w pełni! Czy u Was pachnie już Świętami? Choinka ubrana, pierniczki udekorowane, jemioła zawieszona? U nas czuć już Święta. Choinka od dwóch dni cieszy nasze oko, a Maja nieustannie ściąga z niej ozdoby. Teraz zostało nam pakowanie prezentów, przyrządzenie wigilijnego karpia i słodkich pralinek. Wiecie... Jestem z siebie dumna! Tak ! Udało mi się wszystko zorganizować dużo wcześniej, a to dzięki Wam! Na blogu już na początku grudnia zaplanowałam wpisy ze świątecznymi inspiracjami na prezenty, pojawił się też wpis o pakowaniu upominków i właśnie dzięki temu ja zorganizowałam świąteczne zakupy dużo wcześniej. Mam nadzieję, że moje inspiracje chodź trochę podpowiedziały Wam, co kupić dziecku na prezent. A to wpis dla spóźnialskich, którzy jeszcze zastanawiają się nad prezentem Lat Minute !

Wybrałam dla Was kilka propozycji prezentowych ze sklepu Catleya, zamawiając je kurierem z pewnością dotrą tuż przed Wigilią :)

Odwiedziłyśmy ostatnio z Majeczką przepiękny i klimatyczny sklep z zabawkami i akcesoriami dla dzieci na warszawskim Wilanowie. Maison du Papillon to miejsce, w którym każda mama znajdzie coś dla swojego Malucha. Drewniane zabawki, przytulanki, jeździki, skoczki, pchacze, kosmetyki ekologiczne, pieluszki, kocyki, śpiworki i wiele wiele innych produktów znanych marek znajdziecie w Domu Motylka :) A w wejściu powitają Was dwie sympatyczne dziewczyny, które zarażają pozytywną energią i uśmiechem. Czułyśmy się tam, jak w domu. Maja z radością i wielką swobodą przytulała misie, kotki, testowała pchacze i wózki, zrobiła porządek w kaloszkach i pieluszkach, zaczepiała inne mamy robiące tam zakupy, a na sam koniec wyszłyśmy z wielką torbą zakupów. Wcześniej znałam ten sklep tylko przez internet i zakupy robiłam on-line. Teraz wiem, że na pewno wrócimy tam nie raz, choćby z samej przyjemności podzielenia się z Wami nowościami z Maison du Papillon, oberzenia produktów na żywo i spędzenia miłego popołudnia :)

Maja to moje oczko w głowie, moja inspiracja, moja chęć do działania i moje energetyczne doładowanie baterii ! Lubię gdy w jej i mojej szafie wiszą takie same sukienki, spódniczki i bluzki. Tak, tak... Mam na tym punkcie bzika! Blog jest tym miejscem, gdzie chcę pokazać Wam stylizacje dla mamy i córki. W wolnej chwili przeglądam strony internetowe w poszukiwaniu kolejnych inspiracji do stworzenia kompletnej stylizacji i podzielenia się nią z Wami. Dziś chcę pokazać Wam mój ostatni zakup : brzoskwiniowe bluzki Polly w zielone kropelki i tasiemką na plecach. Idealne do spódniczki i legginsów, z bardzo przyjemnej w dotyku bawełny z dodatkiem elastanu. I co najważniejsze MADE IN POLAND. Bardzo cenię sobie polskich projektantów i co raz rzadziej wybieram sieciówki. Jakość jest nieporównywalna. I ten krój, luźny , owersize'owy który bardzo lubię.

Pralines to ubranka ze smakiem...smakiem pralinek. Kiedy poznałam kolekcję Patrycji, która tworzy tą piękną markę dziecięcą, postanowiłam, że przed świętami podzielę się z Wami pralinkami, które wybrałam dla Mai. Co przyciągnęło mnie do Pralines? Estetyka wykonania, prostota kroju, wyselekcjonowane tkaniny najwyższej jakości, nurt slow fashion - kupuj mniej a w najlepszej jakości, limitowane kolekcje, które dają poczucie wyjątkowości i przepiękne wzornictwo. Gdy patrzę na te malutkie sukieneczki, spódniczki i płaszczyki mam ochotę użyć magicznej różczki i powiększyć je do rozmiaru S, aby zawisły w mojej szafie , bo w szafie Majuszki wyglądają rewelacyjnie !

Rozpoczynamy cykl wpisów, w których pojawią się podpowiedzi i inspiracje na świąteczne prezenty. Dziś przygotowała dla Was zestawienie prezentów dla Maluszków i trochę większych dzieci ze sklepu I Love You Mom! który jest mi dobrze znany, a dla Mam z Warszawy podpowiedź, można w nim również zrobić zakupy stacjonarnie na ul. Kleszczowej 27. Do mojego kolażu prezentowego trafiły :

Dziś 6 grudnia Mikołajki, to szczególny dzień, bo radość obdarowywania odkąd Maja jest z nami jest jeszcze większa! Takie małe przyjemności, jak pieczenie ciasteczek, pakowanie drobnych upominków i wyczekiwanie na Mikołajkowy poranek nabierają jeszcze większego znaczenia. Mały człowiek, od niedawna stawiający pierwsze samodzielne kroki uczy się nowych rzeczy, poznaje świat, tradycje, zwyczaje, drobnymi rączkami wycina ze mną pierniczki z ciasta, nakleja na prezenty gwiazdki i bileciki, po cichutku...wypija mleczko zostawione dla Mikołaja.. Opowiadam jej o tych zwyczajach i tradycjach, uczę nowych rzeczy...dekorujemy razem dom, wieczorem oświetlamy mnóstwem malutkich lampeczek i wprowadzamy magię nadchodzących Świąt...

Dziś w końcu wyszło piękne słońce, powietrze co prawda mroźne i nasze nosy po spacerze wyglądały jak u Rudolfa ale za to mogłyśmy nacieszyć się słonecznym, jesiennym dniem. W minionym tygodniu ciągle padało, na spacer wyszłyśmy tylko 2 razy, w tym raz uciekając przed deszczem. Dlatego nadrabiamy zaległości, Maja śpi niczym niedźwiadek w zimowym śnie, otulona po sam nos. Bo dziś będzie właśnie o tym otulaniu...

Pierwsze buty dla dziecka kupione, teraz pora na kapciuszki, o które tak często mnie pytacie. Do chodzenia w domu wybrałam dla Mai materiałowe papcie Titot. Z zewnątrz uszyte są z kolorowej printowanej bawełny, a wewnętrzna warstwa to miękki, organiczny bambus. Podeszwa kapci pokryta jest micro zamszem. Papcie Titot dopasowują się do stopy dziecka i pozwalają na swobodny jej wzrost bez uciskania i krępowania ruchów. Maja ma 15 miesięcy, papcie kupiłam jej, jak zaczynała swoją przygodę z chodzeniem. Wybrałam nie co większy rozmiar 18-24 miesiące, gdy stópka miała dokładnie 13,2 cm. Są idealne dla Maluchów, które uczą się chodzić lub stawiają już samodzielnie pierwsze kroki. Lekkie, wygodne, nie spadają nawet ze szczupłych stópek, a kolorystycznie przyciągają oko każdej Mamy .

Spacer to dla nas szczególny czas. To chwile tylko dla mamy i córki o każdej porze roku i w każdą pogodę. Kolejne wyjście z domu to nowe poznawianie świata. Pory roku się zmieniają, a moja mała odkrywczyni uczy się nowych rzeczy. Księżniczka w kaloszkach spaceruje dumnie ścieżką ze  złotych liści. Najpierw liście są zielone, potem żółkną i opadają...uczę ją tego, opowiadam, pokazuję. Dużo rozmawiamy, ja do niej a ona w "swoim" języku. Mówienie do dziecka jest ważne, a ja z każdym dniem widzę tego rezultaty. Od wczoraj powtarza bez ustanku swoje imię. To wspaniałe momenty! Z każdego nowo wypowiedzianego słowa cieszę się tak samo jak ona, a może i bardziej.

Czasem słońce...czasem deszcz.. Jesień jest zmienna ! Dlatego pora na kalosze. To mój must have jesiennej garderoby na pluchę i niepogodę. Długo szukałam kaloszy dla Mai. Zależało mi na tym, aby były lekkie, miały ocieplaną wkładkę i dopasowały sie do jej szczupłej nóżki. Wybór padł na Cayole. Żółte kaloszki z myszką i polarową wkładką znalazłam w sklepie MAISON du PAPILLON . Przemiły kontakt i super obsługa ! Bardzo lubię robić tam zakupy. Nie mogłam też oprzeć się parasolce-pszczółce SKIP HOP, którą sklep ma również w swojej ofercie. Tak, wiem..wiem szaleństwo ! :) Maja jeszcze samodzielnie nie potrafi utrzymać parasolki w pionie, ale radość z otwierania i spacerowania przez park była ogromna! Mam bzika na punkcie tych dziecięcych gadżetów. A w taką szaro-burą pogodę jak dziś spacer w kolorach lata zdecydowanie poprawia humor. Prawda ? :)