Dzisiaj zapraszam Was do naszej kuchni na pyszne soki ! Zrobiłam sobie sama mikołajkowy prezent, w sumie to takie prezenty są chyba najlepsze, i w końcu kupiłam wyciskarko-wytłaczarkę. Jak ona chodziła mi po głowie… Myślałam już o niej od lata, aby na jesienno-zimową chandrę i tą paskudną pogodę za oknem fundować nam 100% dawkę witamin. Bo co, jak co ale warzywa i owoce w pięciu porcjach dziennie powinniśmy pić, jeść zdecydowanie codziennie. Wam się udaje ? Bo mi niestety nie zawsze… Maja też chętniej sięga po sezonowe owoce i warzywa latem, a w zimowym okresie jest z tym gorzej i muszę się nagimnastykować, żeby je jej przemycać. Część jak np. truskawki, maliny, jeżyny mrożę, ale świeże to zawsze świeże.

Czytaj, śmiej się, główkuj, kombinuj...baw się książką ! Tak , te książki aż zachęcają do wspólnej zabawy nie tylko kolorem, ale i kształtem oraz formą, w jakiej treści są w nich przekazywane. Przedstawiam Wam kolejne nowości i kontynuację bestselerowej serii "Naciśnij mnie" i "The Game Of" Hervé Tullet'a . A dla przypomnienia cała seria The Game Of do poczytania i zobaczenia w tym wpisie o TUTAJ. Książki Tulleta goszczą w biblioteczce Mai od prawie dwóch lat. Zawsze z wielką euforią i entuzjazmem wracamy do nich, bo wnoszą w te szare, bure, zimowe wieczory dużo pozytywnej energii ! Maja razem z tatą uwielbiają Zabawę w oczka. Ja jestem bez dwóch zdań fanką paluszkowych przychód, w pierwszej serii była to Olimpiada, a teraz Paluszkowi przyjaciele zwiedzają świat. Dal mnie ta książeczka jest bombowa, serio !

Ale po kolei... zobaczcie, co z nowości się u nas znalazło :)

Lubię wprowadzać do naszego domowego wnętrza ładne meble i dodatki, które będą cieszyć moje oko przez wiele, wiele lat. I tak oto w pokoju Mai zagościł mały, bujany fotel Franzo. Ręcznie wyplatany z naturalnego rattanu, myślę, że ma za sobą mnóstwo wspomnień. To unikat, pochodzący z lat 60. Ciekawe, kto się kiedyś na nim bujał... Gdy kupuję meble vintage, zawsze zastanawiam się, jaką historię mają na sobie zapisaną.

Dziś na blogu trochę o "dizajnerskich" krzesełkach dla dzieci marki TON.  Jakiś czas temu miałam okazję poznać produkty tej marki  i zdecydowanie jako pierwsze przykuło moje oko krzesełko PETIT. Znana na całym świecie marka TON projektuje meble od 1861 roku i jest prekursorem w produkcji ręcznego gięcia drewna. Obok ich projektów nie da się przejść obojętnie. Drewniane krzesła i stoły TON to produkty, które wyróżnia ponadczasowe wzornictwo i rzemiosło na najwyższym światowym poziomie. W ich ofercie znajdują się ikony designu produkowane od pierwszych lat działania fabryki, takie jak kultowe krzesło nr. 14, które można spotkać w wielu domach, restauracjach, kawiarniach czy hotelach. Dzisiaj TON kultywuje tradycję mebli giętych, ale też wprowadza na rynek zupełnie nowe trendy i innowacyjne projekty w produkcji mebli.

Nasze Domowe Pielesze to miejsce pełne inspirujących, wnętrzarskich pomysłów, gdzie zamówiłam rolety rzymskie do pokoju Mai i dziś chcę Wam co nieco o nich napisać.  "Pieleszowe Dziewczyny" poleciła mi koleżanka i to był najlepszy wybór! Rolety nie tylko ładnie zdobią okno, ocieplają wnętrze, ale także pełnią funkcje praktyczne, osłaniając przed ostrym słońcem.

Jesień to ta z pór roku którą lubię najmniej...Te pogodowe wahania, więcej deszczu niż słońca nie nastrajają pozytywnie, a kalosze ( niestety ) są nierozłącznym elementem garderoby od września do pierwszych śniegów. Aby nie popaść w szaro-bure nastroje wprowadzam do mojej szafy trochę koloru. W tym sezonie  wybrałam pudrowy płaszczyk, kupiony w sieciówce za naprawdę fajną cenę 199zł, luźny, długi sweter ( zawsze wybieram rozmiar większy  ) ciemne, przecierane dżinsy skinny, małą skórzaną torebkę i wygodne buty. Płaszcz , który już na wejściu do sklepu przykuł mój wzrok na jesienne chłody sprawdza się rewelacyjne, noszę go na co dzień do trampek i tak jak tu do sneakersów . Świetnie wygląda też w klasycznej stylizacji z botkami na słupku i ołówkową sukienką lub spódnicą. A z racji codziennego luzu i wygody zdecydowanie stawiam na tą pierwszą wersję.

Kuchnia to domowa skarbnica przeróżnych przyrządów, akcesoriów, niezbędnych w codziennym użytkowaniu produktów spożywczych, a czasami też drobnych rzadko używanych pierdółek z którymi tak ciężko nam się rozstać. I te najrzadziej używane ukrywamy gdzieś w głębi szafek, by pod ręka mieć tylko te najpotrzebniejsze. W małej kuchni przechowywanie jest zdecydowanie na wagę złota ! Tu zagospodarować trzeba każdy centymetr użytkowej powierzchni, by gotowanie było łatwe proste i przyjemne. Kuchnia jest naszym miejscem porannych spotkań z kubkiem świeżo parzonej kawy, rodzinnych rozmów, gwarów, uśmiechów. To jest tzw. „ serce domu” dlatego uporządkowana kuchenna przestrzeń jest dla mnie tak ważna.

Dziś mam dla Was post zdjęciowy z inspiracjami na jesienne stylizacje dla dziewczynek. Złota, polska jesień od kilku dni rozpieszcza nas słońcem. Taka iście wakacyjna pogoda, prawda ? A 20 °C  na termometrach nie pozwala na siedzenie w domu. Po codziennych obowiązkach, powrotach z pracy, szkoły, przedszkola zdecydowanie wychodzimy na długie spacery. Bo znając nasz kapryśny klimat, słońce nie zostanie z nami na długo... Ale póki co cieszmy się pięknem jesiennych październikowych dni.

Zobaczcie, co dla Was przygotowałam

Dzisiaj przenosimy się myślami do skąpanej w słońcu Chorwacji... A przy okazji tych wakacyjnych wspomnień chcę nieco więcej napisać Wam o marce Italpouf, która w to lato skradła serca i nasze i naszych campingowych sąsiadów. A o czym mowa ? O nowoczesnych i designerskich siedziskach, pufach i workach stworzonych z myślą błogiego relaksu i rozpieszczania wygodą... Uważajcie! One rozleniwiają ;) Tak, tak... gdy już się na nich usiądzie ciężko jest wstać. Są mega wygodne ! A aby Wam to zobrazować oto skrawek chorwackich poranków z kubkiem kawy na plaży...

Pod koniec sierpnia na polskim rynku pojawiła się edycja limitowana eko wózków Greentom. To cztery nowe kolory tapicerki gondoli i siedzisk do spacerówki Reversible oraz spacerówki Classic. Nowości zdecydowanie wyróżniają się na tle bestsellerowej greentom'owej szarości i mięty i kuszą...kuszą kolorem. Ramy niezmiennie pozostały w wersji białej, szarej i czarnej . I tu konfigurować swój wózek można dowolnie. Intensywna szarość, miodowy, pudrowy róż , czy błękit ? Wybór nie jest prosty, bo każdy kolor w połączeniu z odpowiednim kolorem ramy jest bardzo kuszący ;)

Lubimy sobie z Mają razem popiec, pogotować. Lubimy tą kuchenną krzątaninę, zapachy z piekarnika, oczekiwanie czy to  już, czy już możemy wyjmować upieczone smakołyki. Lubimy ten nasze wspólne chwile, a z tych chwil zawsze wyczarujemy coś pysznego ! W te deszczowe wrześniowe dni pichcimy bardzo często, coś na słodko, coś na słono i z reguły coś na szybko :)

Dzisiaj wersja na słodko : owsiane ciasteczka z żurawiną które często u nas goszczą, bo są smaczne, dziecinnie proste w wykonaniu, a przede wszystkim zdrowe ! To przekąska, pomysł na drugie śniadanie i lubiane przeze mnie i tatę Mai "coś do kawy" .  A gdy mamy w planach rodzinny wyjazd piekę je dzień wcześniej  i pakuję w papierowe woreczki. W podróży smakują wyśmienicie ;)

Udało się ! Zebrałam wszystkie myśli w jedno i przygotowałam naszą fotorelację z chorwackich wakacji . A było to tak...  Wiosną tata Mai kupił przyczepę campingową z myślą o "wakacjach marzeń" jak to sami nazwaliśmy. Planów były tysiące ! Emocji z tym związanych jeszcze więcej. Cel był jeden : Chorwacja. Tak! Chcieliśmy te wakacje spędzić właśnie tam. A, że ( mam takie wrażenie ) połowa Polaków obrała ten właśnie kierunek podróży to czuliśmy się tam prawie jak u siebie. Na campingu, na plaży, na ulicy , w pobliskim warzywniaku czy piekarni wszędzie było "nas pełno" ;)