Dziecko

Jakiś czas temu przygotowywałyśmy z Mają zdjęcia dla sklepu z zabawkami Trendysmyk.pl . W obiektywie aparatu Maja i przedświąteczna nowość marki Jabadabado - drewniana kuchnia . Trendysmyk.pl ma w swojej ofercie bardzo duży wybór zabawek szwedzkiej marki Jabadabado, a ja pisałam Wam o nich TUTAJ. W  pokoju Majuszki rozgościł się drewniany ekspres do kawy, mikser, taca śniadaniowa i tort truskawkowy. Maja bardzo lubi się nimi bawić, zwłaszcza ekspresem. Naśladuje praktycznie codziennie mój poranny "rytuał" przygotowywania kawy i serwuje mi ją w swoich małych drewnianych filiżankach. Ten widok rozczula mnie za każdym razem, gdy niesie w dłoniach filiżankę, mówiąc : " mama, chodź! kawe lobiłam" Aktualnie zabawa w dom i odgrywanie ról są u nas No. 1 . A u Was, jakie zabawy królują ?

Na niedzielny wieczór pod ciepłym kocem z kubkiem ulubionej rozgrzewającej herbatki przygotowałam dla Was świąteczny Prezentownik z marką Janod. To kolejna część cyklu z inspiracjami na gwiazdkowe prezenty dla dzieci. Jesteście ciekawi, co wybrałam dla Mai i co rozbrzemiewa w naszym domu całe popołudnia i wieczory ? Wybór nie mógł być inny jak pianinko i  cymbałki z jelonkiem. Zdecydowanie tym wyborem trafiłam w gusta Mai. Delikatne dźwięki w czterech tonach wydobywających się spod cymbałkowych pałeczek to dzwięki mojego dzieciństwa. Pamiętam je doskonale i pamiętam ten czas... świąteczny, rodzinny, pełen radości, uśmiechów i obecności tych, których kocham najbardziej... Cymbałki, metalowy bączek, kalejdoskop z milionem barw to zabawki mojego dzieciństwa. Pamiętacie zabawki Waszego dzieciństwa ? :)

Poznajcie iCoo Acrobat - nowoczesną, miejską spacerówkę w stylu glamour, obok której nie da się przejść obojętnie. Przez ostatnie tygodnie miałam możliwość poznać lepiej ten typ wózka  i przetestować go w wielu codziennych sytuacjach. Jesteście ciekawi, jak sprawdza się na spacerach, w podróży, w trudnych warunkach ? Zapraszam to przeczytania recenzji moim okiem ;)

W tym roku przygotowałam nasz pierwszy kalendarz adwentowy. Grudzień jest czasem oczekiwania na narodziny Bożego Dzieciątka. W tym adwentowym oczekiwaniu w wielu domach, oprócz najbardziej dla mnie wymownego symbolu wieńca z 4 świecami , pojawia się również kalendarz adwentowy. W dzieciństwie naszym kalendarzem była bombonierka z 24 okienkami w których ukryte były czekoladki. Pamiętam, jak babcia kupowałam nam takie kalendarze i jako najukochańsza babcia świata pozwalała otworzyć nie tylko jedno okienko. Z reguły zjadaliśmy większość czekoladek w swoich kalendarzach w ciągu kilku dni ;) A w babcinej szafie...czekały na nas inne łakocie przygotowane na ten adwentowy czas...

Nowość , nowość , nowość !!! Greentom bag o którą tak często pytacie jest już w sprzedaży ! To kolejny projekt holenderskiej marki Greentom stworzony zgodnie z ideą marki : 100% eko ! Torba Diaper Bag ułatwi codzienne spacery z dzieckiem i będzie stylowym uzupełnieniem jako wózkowy gadżet. Lubicie takie dopełnienia i wózkowe akcesoria ? Ja jestem gadżeciara i to tak trochę działa na mnie jak magnes... Czasami kolejna dziecięca pierdółka, kocyk, zabawka cieszy bardziej niż nowa para szpilek ( ha ha ) Tata Mai mówi, że mam bzika na punkcie tych wszystkich dziecięcych gadżetów ... Hmm.. chyba na czymiś punkcie bzika trzeba w końcu mieć, prawda ? ;)

Wiecie , że do Świąt zostało 34 dni ? To niby dużo... a jednak czas pędzi jak szalony ! Planujecie zakupy gwiazdkowych prezentów z wyprzedzeniem czy w świątecznej gorączce odkładacie je na ostatnią chwilę ? Ja rok w rok obiecuję sobie, że większość podarunków kupię wcześniej, a po te najprzyjemniejsze słodkie upominki, czekoladowe figurki, świąteczną herbatkę i gwiazdę betlejemską wybiorę się kilka dni przed Wigilią. Prowadzenie bloga motywuje mnie do tego bardzo ! Mam już ułożoną wstępną listę prezentów dla najbliższych i ten najważniejszy preznet dla najmłodszego członka naszej rodziny - Mai . Zakupy przez internet to dla mnie idealne rozwiązanie ! Wybieram, przeglądam, porównuję, dodaję do koszyka , a w między czasie nastawiam zmywarkę, sprzątam i dopijam popołudniową kawę . Nic mnie nie goni, nie stoję w kolejkach i nie czeka na mnie na ławce w alejce galerii handlowej mąż ze zniesmaczoną miną ;) Wasi mężowie też tak uwielbiają robić zakupy, jak mój ?

Wracając do prezentów, tych zamawianych on-line...

Dziś na blogu gości prawdziwa sztuka przeniesiona na dziecięce akcesoria. Santoro to brytyjska marka znana na całym świecie ze świetnego wzornictwa, wyczucia stylu i estetyki. Doceniana w dziedzinie dizajnu zdobyła wiele prestiżowych nagród. Produkty marki Santoro i kluczowe kolekcje : Gorjuss, Kori Kumi i Mirabelle  dostępne są w wielu stylowych butikach całego świata. W Polsce kupicie je w : Mofflo, Empik.com , Smyk.com i Bawimisie.pl.

Chcę Wam pokazać bardzo fajną, tym razem szwedzką markę dla dzieci Jabadabado , która zagościła niedawno w sklepie I Love You Mom! Projektują przede wszystkim drewniane zabawki dla dzieci, ale również akcesoria dla niemowląt , dekoracje do pokoików dziecięcych i papierowe dekoracje na przyjęcia. Moje serce skradły oczywiście te drewniane , które świetnie odzwierciedlają zabawę w dom. Maja jest na etapie naśladowczym. Obserwuje i stara się naśladować każdy mój ruch, przeróżne czynności domowe, gesty, zachowania... Chce  wszystko robić sama, podkreślając przy tym : " mama, ja śama " Wygląda to przeuroczo, gdy mały człowiek mierzący 90 cm chwyta się za mopa, czy odkurzacz i chce pomagać mamie.

Nocne walki z kołderką, wędrówki po łóżeczku w poszukiwaniu idealnej pozycji snu i ulubionej przytulanki... Znacie to ? Ja znam doskonale... Te nocne bitwy w pościeli kończyły się zimnymi stopami i porannym "aaa...psik! " Miałam dylemat : ubrać na "cebulkę" czy zamienić kołderkę na śpiworek dla starszaka. Śpiworek dla starszaka ?! Pewnie pomyślicie, że to zabrzmi śmiesznie i jest niewykonalne, bo śpiworek kojarzy się raczej z niemowlakiem czy też zimowym spacerem w wózku, a w duecie ze starszakiem brzmi niewykonalnie...

Rowerowe przejażdżki są bardzo przyjemne nawet jesienią. Rześkie powietrze, chodniki wysypane złotymi liśćmi i bystre, zachodzące słońce zdecydowanie poprawiają mi nastrój. Te przejażdżki stają się jeszcze bardziej przyjemniejsze, gdy ma się małego kompana do rowerowych wojaży ;) Pod koniec lata kupiłam dla Mai fotelik rowerowy, abyśmy mogły jeździć razem . I to był strzał w dziesiątkę ! Miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej od pierwszego jeżdżenia ! Mieszkamy na obrzeżach miasta. Okolica jest dość spokojna i na wyciągnięcie ręki, dosłownie dwie uliczki dalej możemy wyruszać na spokojne przejażdżki rowerowe z dala od gwaru miasta i pędzących samochodów. Po dwóch miesiącach korzystania z fotelika rowerowego przygotowałam jego recenzję. Jeśli nie teraz, to może właśnie wiosną przyda się Wam i będzie pomocna przy wyborze tego typu fotelika.

Przez ostatnie dwa miesiące testowaliśmy wózek do biegania Thule Urban Glide. Kto testował ? Oczywiście Maja z tatą. Ja na swoją aktywość fizyczną nie narzekam ;) Tata Mai lubi biegać, ale coraz rzadziej ma na to  czas, ze względu na pracę… I tu podwójną motywacją do powrotu do formy, oderwania się choć na chwilę od pracy i spędzenia większej ilości czasu z dzieckiem, stał się wózek do joggingu. Podszedł do tematu z lekkim zdziwieniem i niedowierzaniem. Co ? Wózek, do biegania , ale jak to ? – takie było jego zaskoczenie . Długo nie trzeba było go namawiać.

Pierwsze testy...

W poniedziałek po pracy ( o dziwo udało mu się wcześniej wrócić do domu ) wskoczył w dres i wziął Maję ze sobą. Minęło pół godziny…godzina…półtorej… Wracają po 20.00 , tata lekko zdyszany ale z uśmiechem na twarzy, a w wózku śpiąca Maja. Zasnęła po pół godzinie testowego biegu. Nie miałam serca jej budzić, dlatego przełożyłam ją do łóżeczka i tak spała do rana. Pytam : i jak ? i jak ? Dostałam krótką, ale jakże zadowalającą mnie odpowiedź : nie, no spoko, mogę tak częściej z Myszką biegać.  I tak ja upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu ! Gdy mąż znalazł w ciągu zabieganego tygodnia pracy czas, by pobiegać, zabierał Maję ze sobą i dzięki temu spędzali razem więcej czasu. A ja miałam (teraz też mam ) chwilę tylko dla siebie … na posprzątanie , wymopowanie podłóg ( gdy nikt mi się po domu nie kręci ) i przygotowanie kolacji , bo przecież mama się nie leni ;)  Hahaha... A tak serio, to gdy razem spędzali aktywnie ten czas to ja mogłam w końcu usiąść, wypić na tarasie herbatę lub tak najzwyczajniej w świecie nic nie robić. Teraz już po testach zastanawiamy się nad zakupem wózka, bo to świetny gadżet dla rodziców, którzy dbają o formę lub chcą do niej wrócić.

Nadszedł dyniowy sezon. Na lokalnym bazarku kupiłam jakiś czas temu małą dynię hokkaido. Leżała na kuchennym blacie i czekała, aż się nią zajmę. Jeśli mowa o dyni to pierwsze, co mi się z nią kojarzy ( oprócz Halloween ) to zupa krem ! Ja i Maja jesteśmy "zupolubne" , dlatego pierwszą jesienną dyniową potrawą, którą ugotowałam była właśnie lekka zupa krem z kluseczkami kładzionymi i prażonymi pestkami. Przepis jest dziecinnie prosty, znajdziecie go na dole wpisu. Co do dodatków do zupy, to tu mamy szeroki wybór od kluseczek, po groszek ptysiowy, prażone pestki itp..