Author: Magda Wdowińska

Udało się ! Zebrałam wszystkie myśli w jedno i przygotowałam naszą fotorelację z chorwackich wakacji . A było to tak...  Wiosną tata Mai kupił przyczepę campingową z myślą o "wakacjach marzeń" jak to sami nazwaliśmy. Planów były tysiące ! Emocji z tym związanych jeszcze więcej. Cel był jeden : Chorwacja. Tak! Chcieliśmy te wakacje spędzić właśnie tam. A, że ( mam takie wrażenie ) połowa Polaków obrała ten właśnie kierunek podróży to czuliśmy się tam prawie jak u siebie. Na campingu, na plaży, na ulicy , w pobliskim warzywniaku czy piekarni wszędzie było "nas pełno" ;)

Dziś na blogu kolejny post z cyklu #madeinpoland. Tym razem coś dla domu, dla oka, dla przytulnego wnętrza. Poznajcie WOMEB - markę która, jak zauważyliście, gości od dłuższego czasu w naszym domu. A zaczęło się od poszukiwań stołu kuchennego... Na początku tego roku, w długie, zimowe wieczory przeglądałam9 strony internetowe w poszukiwaniu stołu do naszej kuchni, który koniecznie musiał być okrągły. I tak trafiłam na producenta mebli WOMEB. Stół był duży,przepiękny...ale ze względu na wymiar naszej kuchni byłoby zbyt ciasno. Ale oprócz stołu kuchennego, który możecie zobaczyć TUTAJ, wypatrzyłam stolik kawowy TRIPLE. Był idealny !!! Zamówiłam, skręciłam i tak cieszy moje oko już ponad pół roku. Ich styl, jakość wykonania i rewelacyjne ceny przyciągnęły mnie z powrotem jak magnes ! I tak w sypialni rozgościły się stoliki nocne. Idealnie się zgrały i świetnie pasują do pozostałych mebli o dodatków.

Dzisiaj przygotowałam post z myślą o tatusiach, mężach, chłopakach i narzeczonych, a tak najprościej przez rozdrabniania w szczegółach, z myślą o drugiej połówce naszego życia. A wiecie, że 30 września jest ich święto, Dzień Chłopaka? Świętujecie, pamiętacie ? Ja co roku pamiętam, tak jak i o jego marcowych imieninach, a on te dwa święta przyjmuje z lekką nutą niedowierzania i zdziwienia. Typowe… 😉 Choć dziwi mnie jedno, że o moich imieninach czy urodzinach pamięta zawsze, a zdarzyło się nawet podwójnie, gdy jeszcze za czasów portalu społecznościowego „Nasza Klasa” wyświetliły mu się imieniny Magdaleny i jak poparzony wypadł z domu w poszukiwaniu kwiatów i czekoladek, a żeby było śmieszniej…  ja tego dnia akurat ich nie obchodziłam. Jedyna data o której zapomina to data naszego ślubu ( chyba to też typowe ) ale tu ma łatwą ściągę na obrączce . A jak tam u Was z datami i rocznicami, obchodzicie?

Jednym z najczęściej goszczących na blogu tematów są marki i produkty #madeinpoland. Dziś przedstawiam Wam kolejną - Manufakturę Bambini, gdzie spod rzemieślniczej igły wyłaniają się buty dla dzieci szyte w Polsce! Marka powstała dość niedawno,  a już ma swoją rzeszę fanów i oddanych Mam ! Ja dołączam do tego teamu, bo buty nie tylko spełniły moje mamine oczekiwania względem komfortu i wygody, ale także zachwyciły  oryginalnym wzornictwem. A przyciągnęły mój wzrok już jakiś czas temu, jeszcze przed wakacjami, przeglądając zdjęcia na instagramie trafiłam na markę Bambini,a Wy znajdziecie ich tutaj @buciki_bambini i tutaj www.bucikibambini.pl .

Poczucie stylu i estetyki u naszych dzieci budujemy od najmłodszych lat my sami, otaczając je wyjątkowymi i ładnymi rzeczami. I tak jak chłopcy naśladują swoich tatusiów, tak dziewczynki chcą być takie jak mama. Ja obserwuję to już od jakiegoś czasu. Maja staje się takim moim małym odbiciem lustrzanym i nie chodzi tu o podobieństwo, bo to od urodzenia wypisz wymaluj cały tata, a o gesty, zachowania, codzienne czynności czy nawet to, w co jestem dziś ubrana. Jest takim małym-cichym obserwatorem. Czasami ukradkiem zaglądam przez uchylone drzwi jej pokoju i słyszę rozmowy, jakie prowadzi z lalkami. Przebiera je w swoje sukienki, dobiera akcesoria i biegnie do mnie pytając : „ mama, pasuje ?”  Podczas pracy nad kolejnymi zdjęciami na bloga co raz częściej zauważam jej świadomość i dojrzałość tego, co robi. Potrafi usiąść w bezruchu ( to się rzadko zdarza ) i powiedzieć : „mam rób zdjęcie!” Ale…ale żeby nie było tak kolorowo, jednak w wielu sytuacjach słyszę też : „mama nie cykaj „ :)

Wracam do Was po urlopowej przerwie. Nasze chorwackie wakacje dobiegły końca, w przerwie między sprzątaniem, nastawianiem kolejnej pralki i prasowaniem przygotowałam dla Was post z fajnymi gadżetami, które z pewnością znacie i tak jak ja, lubicie. A może macie swój własny podróżniczo-wakacyjny ( i nie tylko wakacyjny ) niezbędnik ? Ja mam ! Oto moje TOP 5 na podróżnej check liście, bez których nie ruszam się z domu ;)

DSC_0588

Len, moja letnia miłość ! To materiał, który zdecydowanie od kilku sezonów króluje w szafach wielu mam i ich córek, w naszej oczywiście nie mogło go zabraknąć. Skąd to całe "lniane zamieszanie" u polskich projektantów , w małych manufakturach i obowiązkowo w sieciówkach ? Wszystko dzięki jego rewelacyjnym właściwościom, w kontakcie ze skórą len daje uczucie przyjemnego chłodu. Oprócz tego lniane tkaniny są wyjątkowo przewiewne, trwałe , odporne na zabrudzenia i nawet lekko wymięte mają swój urok. I mimo, że w XIX wieku uznawany był za tkaninę plebejską to już od połowy dziewiętnastego stulecia lnem zaczęły interesować się najpopularniejsze domy mody i tak z rozmachem powrócił "na salony".

Poznajcie Mamę ! Mamę, która potrafi wyczarować z kawałka materiału cudowne tipi i nie tylko tipi ! Wiecie, jak ono mi chodziło po głowie... Takie subtelne, delikatne, lekko powiewające przy letnim wietrze, przez które przebijają się nieśmiało promienie słońca... Tego słońca jakoś tak ostatnio, jak na lekarstwo niestety! Więcej burzowych niespodzianek niż ciepłych poranków i wieczorów. Ale doczekaliśmy się w końcu tego lata, z +20°C na termometrze, bosymi stopami na trawie i wyrazistym zachodzącym słońcem. W takie dni tipi to idealne miejsce zabaw, kreowania  i rozwijania dziecięcej wyobraźni.

Nasze Summer Haze tipi powstało w małej zielonogórskiej pracowni, gdzie projektowane i szyte są tekstylia i dekoracje z myślą o najmłodszych klientach. A co najważniejsze wszystko szyte jest tu na miejscu z najwyższej jakości materiałów, w trosce o bezpieczeństwo i komfort dzieci i rodziców. A jak mogliście zauważyć w nie jednym już wpisie, zawsze wspieram i kibicuję mocno projektom #madeinpoland i mamom, które są takim "motorkiem napędowym " każdego małego czy większego sukcesu.

Zapraszam Was do świata Mama Potrafi , zobaczcie co dla nas wyczarowała...

Ja chylę czoła ! Bo wykonanie, dbałość o każdy najmniejszy szczegół, detal, a nawet samo opakowanie zasługuję na ogromne brawa! Brawo Mamo ! Potrafisz ( tworzysz ) cuda dla dzieci !

Dokładnie za miesiąc Maja skończy 3 lata. W tym czasie będziemy na naszych wakacjach, dlatego o ten okrągły miesiąc przyśpieszyłam urodzinową niespodziankę, tym bardziej , że prezent jest typowo outdoorowy , a z tą pogodą jak w kalejdoskopie, czasem słońce, czasem deszcz... I tak od dzisiaj Maja rozpoczyna swoją przygodę za kierownicą retro auta z 1939 roku ;) Bo kto nie marzył o własnym aucie w dzieciństwie, a tym bardziej, że tata Mai to pasjonat samochodów i z zamiłowania i z zawodu. Składając samochód miał uśmiech od ucha do ucha ( ja też ) .

 Na urodziny kupiliśmy jej auto na pedały marki Goki. Znalazłam je w sklepie internetowym Fifishop . Wybór prezentów jest tam naprawdę duzy, sprawdźcie koniecznie. Jeśli też myślicie o takim samym bądź podobnym prezencie, warto zdecydować się wcześniej, gdyż auta są na zamówienie, ale czas oczekiwania to maksymalnie kilka dni. Nasz model występuje także w intensywnym kolorze czerwonym. Moje serce zdecydowanie skradła ta zieleń! Oby i jubilatce się spodobał ;)

Przygotowałam dziś dla Was post z gadżetami rowerowymi. Już drugi sezon jeżdżę moim miętowym jednośladem z wiklinowym koszyczkiem który uwielbiam, ale tak naszła mnie ochota na drobne zmiany... Poszperałam trochę w internetach i znalazłam rewelacyjne koszyki i torby które nie tylko przyozdobią  rower ( to dla rowerowych maniaków jak ja ) , ale będą też przydatnym i praktycznym gadżetem. Jeśli lubicie letnie przejażdżki, weekendowe wycieczki za miasto lub też zabieracie swój rower na wakacje to z pewnością czy koszyk czy torba pomieszczą niezbędne rzeczy na przykład na rodzinny piknik. Ja często wskakuję na rower i jadę po drobne zakupy, a w środy czy soboty odwiedzam pobliski bazarek pełen świeżych warzyw, owoców i kwiatów i po te ostatnie chyba jeżdżę najczęściej ;) I tu nie ruszam się bez kosza MY BASKET , który wielkością przypomina koszyk z supermarketu ale nie, nie... to nie jest taki zwyczajny koszyk, zresztą zobaczcie sami !

Mamy kalendarzowe lato! A wraz z nadejściem mojej ulubionej pory roku przygotowałam kilka inspiracji na zaaranżowanie klimatycznej , odrobinę tropikalnej i zdecydowanie letniej przestrzeni na tarasie. Jeśli zaglądacie do nas co jakiś czas, mogliście zauważyć, że ta moja przydomowa przestrzeń nieco się zmieniła. Ogrodowy wpis z minionego sezonu dla przypomnienia TUTAJ. Zamiłowanie do wszelakich roślin zielonych i kwiatów mam po mamie, bzika na punkcie pierdółek, dekoracji i dodatków mam chyba od zawsze, a chęć dzielenia się z Wami moimi pomysłami zrodziła się wraz z chwilą powstania bloga ;) Zapraszam Was na mój "scani taras" , rozsiądźcie się wygodnie z kubkiem ulubionej herbaty i poczytajcie, może coś Was zainspiruje :)

Wiosenna aura sprzyja spędzaniu większej ilości czasu na świeżym powietrzu. Grillujemy, piknikujemy, spacerujemy... I tu każdy pretekst do wyjścia jest dobry, bo kto by chciał siedzieć w domu w taką pogodę :) A propo tych pikników, przygotowałam dla Was kilka gadżetów, które umilą Wam ten rodzinny czas.