Lifestyle

Trafiłam niedawno na fajne miejsce w sieci. My Sweet Love - to portal dla Mam i przyszłych Mam z mnóstwem ciekawych tematów, porad , inspiracji i forów dyskusyjnych. Strona jest świeżutka, powstała w tym roku, ale widzę już w niej potencjał i spore zaangażowanie obecnych tam Mam. Logując się w wolnej chwili przeglądam nowe wątki i swieżo poruszane tematy. Zaglądaliście ostatnio do Fistaszkowe Love ? Kinga również pisała o My Sweet Love i też jest tam zarejestrowana. To miejsce wirtualnych spotkań Mam, które szukają odskoczni od kaszek, pieluch i matczynych zmartwień. To miejsce nawiązania nowych znajomości, wymiany poglądów, opinii, doświadczeń . To miejsce dla każdej z nas - dla mnie i dla Ciebie Mamo! Nie będę Wam tu osładzać słodkiego już w nazwie profilu My Sweet Love. Po prostu wejdź , zarejestruj się, poczytaj i spędzić fajnie czas :)

 

8 marca 2015... od tego dnia wszystko się zaczęło, a było to tak : pierwszy wpis : Witaj Wiosno ! , pierwsza plenerowa sesja zdjęciowa, wiosna, którą czuć było w powietrzu, malutka Maja bez której nie byłoby Majuszki, ja z głową pełną pomysłów i Asia, która była i jest jedną z moich motywacji do działania i rozwijania tego miejsca dla Was, moich czytelników.

Po pierwszym wpisie... chwila zastanowienia, jak przyjmie się blog, kolejne posty stricte modowe, trochę Mamy, dużo córki, odkrywanie i poznawanie nowych polskich marek, projektantów, malutkich manufaktur, pierwsze współprace, sesje produktowe, pierwszy konkurs, otwieranie się na social media : fan page Majuszka i profil na Instgramie @majuszka.pl, poznawanie wielu ciekawych osób, blogujacych Mam, cudowna przyjaźń, tak...  mogę nazwać to przyjaźnią, bo gdy są chwile zawahania , zwątpienia, te "gorsze " dni czy też momenty euforii i chęci podzielenia się swoimi odczucaimi i emocjami to jest ona, o każdej porze dnia i nocy, Fistaszkowa Mama - Kinga, którą na pewno znacie z bloga www.fistaszkowelove.pl

Villa 11 Folk & Design to idealne miejsce na rodzinny wypoczynek. Nowoczesny design połącznony z regionalnym folklorem, przytulne, klimatycznie urządzone pokoje i te niesamowite widoki na rozciągającą się panoramę Tatr ! Spędziliśmy tu walentynkowy weekend. Co wyróżnia Villę 11 wśród innych obiektów wypoczynkowych w Zakopanem? Zdecydowanie wystrój cieszący oko i wprowadzający ciepły, rodzinny klimat, pokoje urządzone ze smakiem, różnorodne i bardzo obfite śniadania w formie bufetu szwedzkiego, możliwość codziennego korzystania z sauny fińskiej i pokoju relaksu ,a także przesympatyczna obsługa, dzięki której czuliśmy się tu, jak w domu! Nie spotkałam się dotychczas z tak rodzinną atmosferą, jaka panuje w Villi. Uśmiech Pani Eli witającej nas tuż przy wejściu, przemiłe Panie w kuchni, przygotowujące nam jajeczniczkę według upodobania i smaczne racuszki z jabłkami, których smak chodzi za mną do dziś, codziennie świeże owoce, kawa, herbatka, lemoniada i ciasteczka, pokój zabawa dla dzieci i te widoki z balkonu sprawiły, że wrócimy tu na pewno.

Miniony weekend spędziliśmy  rodzinnie w Zakopanem. Śnieg, słońce, rześkie powietrze, mgliste poranki, szum potoku, kubek gorącej czekolady nad Morskim Okiem przeplatały się ze sobą. Te trzy dni minęły jak pstryknięcie palcem. Wspominam je teraz , zamykam oczy i stoję tam, wpatrując się w szczyty gór, w śniegu po kolana, trzymając go za rękę, a on obejmuje ramieniem cały nasz świat! Naszą iskierkę, dzięki której co rano gości uśmiech na naszych twarzach  i budzi nas słowami : Mamusiu, Tatusiu... Chcemy pokazać jej choćby mały skrawek świata, aby poznawała nowe miejsca, uczyła się i doświadczała... I znowu zamykam oczy i przypominam sobie jej drobne kroczki , małe ślady , które stawia na śniegu, trzymając tatę za rękę. Mała zdobywczyni, mała podróżniczka, mały człowiek przed którym stoi otworem cały świat. Ten piękny świat chcemy jej pokazać. Góry mają w sobie coś niesamowitego! Mogłabym się w nie wpatrywać godzinami i mieć codziennie taki widok z okna. Lubię tu wracać o każdej porze roku. Słońce odbijające swój blask w tafli zamarzniętego jeziora doładowuje pozytywną energią , szum potoku uspokaja, a zapach mlecznej, gorącej czekolady wyzwala tysiące endorfin! To były cudowne, rodzinne chwile. Wypoczeliśmy, nacieszyliśmy oko widokami, a te nasze chwile zatrzymaliśmy w obiektywie aparatu.

Obchodzicie Walentynki? Macie już kupiony prezent dla drugiej połówki? Jeśli nie, to mam dla Was podpowiedź. Zróbcie sobie romantyczną sesję zdjęciową, która będzie świetną pamiątką, a gdy otworzycie album po 10 czy 20 latach będzie co wspominać :) Asia z Tatarak Foto Studio zrobiła nam dziś super niespodziankę! Wpadła na kawę i zaproponowała kilka kadrów we dwoje, jak za czasów gdy byliśmy parą i chadzaliśmy wszędzie za rączkę. Teraz też chodzimy za rączkę , ale trzymamy w dłoni najcenniejszy skarb - Maję ! Fajnie jest założyć nową sukienkę, najlepsze szpilki, zrobić szybki make up i zatrzymać kilka chwil tylko we dwoje w obiektywie aparatu. Mówię Wam! To naprawdę trafiony prezent walentynkowy ! A teraz siedzę i przeglądam te kadry... pokażę Wam kilka. Dziś pogoda nam sprzyjała, wczoraj lał deszcz, w nocy spadł śnieg, a rano wyszło słońce, jak na zamówienie! Zdjęcia trwały zaledwie 15 min, nie, nie zmarźliśmy, choć miny sąsiadów były nietęgie... :)

Babcia i Dziadek to szczególne dla mnie osoby, z jednymi wychowywałam się przez 12 lat w rodzinnym domu, z drugimi łączy mnie ogromna więź emocjonalna. Największą miłością darzę i darzyć będę Babcię Zosię... Moją najukochańszą Babunię, która otaczała mnie swą miłością od namłodszych lat, tuliła w ramionach, gotowała najpyszniejsze zupki, opowiadała piękne bajki, piekła racuszki na kominie, robiła na drutach skarpety, uszyła pierwsze spodnie-dzwony, uczyła szydełkowania, ostatnie drobne z emerytury wciskała w kieszeń, własnoręcznie uplotła ze sznurka hamak i zawiesiła między drzewami, w ogródku wśród malw zrobiła domek z firanek, pozwalała biegać boso po podwórku, nie namawiała do kąpieli, w upalne lato w blaszanej misce zrobiła basen, kupiła na święta koszyczek kinder niespodzianek i pozwoliła wszystkie otworzyć aby zobaczyć co jest w środku, plotła warkocze, śpiewała kolędy, których nik nie znał, płakała razem ze mną gdy nie wiedziałam czy zostać u babci , czy wracać z rodzicami do domu, uczyła samodzielności, prowadziła śmiało przez życie, była na wyciągnięcie ręki...

Dziś trochę powspominam... Święta zleciały jak pstryknięcie palcem, przed chwilą odliczałam dni do Wigilii, a dziś odliczam dni do sylwestrowej nocy. Święta od 2 lat mają dla mnie i mojego męża szczególne znaczenie. W Wigilię dowiedzieliśmy się, że będziemy rodzicami. Tych emocji nie da się opisać słowami! To najpiękniejszy prezent, jaki można sobie tylko wymarzyć. Oczywiście podzieliliśmy się tą wiadomością z rodziną, a słów nie zapomnę do końca życia : "za rok będzie nas przy wigilijnym stole więcej" Mama płacze, u taty widzę, że łza się kręci w oku, ale to łzy szczęścia, wielkiego szcześcia! Ja też płakałam...  Rok później spędzaliśmy Święta z pięciomiesięczną Mają, naszą wyczekaną córeczką, pierwszą wnusią. W domu zagościła radość, gaworzeznie dziecka, ekscytacja rodziców, dziadków, cioci i wujków...bo od 16 lat w naszej rodzinie nie było takiego maleństwa. W tą minioną wigilijną noc Maja pierwszy raz świadomie uczestniczyła w świątecznej kolacji, pełna energii, uśmiechu i fascynacji choinką, częstowała wszystkich opłatkiem , na babcinych kolanach rozpakowywała swoje prezenty, a za tatusiowym ramieniem chowała się cichutko przed Mikołajem, którego przestraszona, widziała pierwszy raz. To magiczny czas! Wspaniałe chwile, pełne wzruszeń, gdzie przy świątecznym stole zasiada aż osiemnaście osób i cztery pokolenia, na czele z moim kochanym dziadkiem. A gdy emocje opadną i czas wrócić do szarej rzeczywistości, wypić poranną kawę i iść do pracy, wracam myślami do minionych dni, zerkam ukradkiem na świąteczne zdjęcia i doceniam to, że RODZINA to największy prezent jaki tylko można sobie wymarzyć... Prezent BEZCENNY

Celebrujmy chwile spędzone z bliskimi, nie tylko te świąteczne i cieszmy sie z małych przyjemności...

Pierwsze prezenty kupione? Jeśli tak, to dziś podpowiemy, w co je zapakować. W te Święta wybieram do pakowania praktyczne dekoracje , które później jeszcze mogą się przydać. Pudełeczka, woreczki, a także wtórne kartoniki. Często robię zakupy przez internet, a wiekszość zamawianych przeze mnie rzeczy zapakowanych jest w pudełeczka, których nie wyrzucam i w okresie świątecznym przydadzą mi się idealnie. W Tk Maxx trafiłam ostatnio na woreczki płócienne i pudełka gwiazdy w super cenie. Woreczki będą na drobne upominki i ciasteczka . Czerwona tasiemka, która jest wyrazista i wprowadza ten magiczny świąteczny klimat, papierowe wiórki, prasowana bibuła, kolorowe sznureczki i karneciki do prezentów - to ozdobi prezenty dla bliskich.

A wy jak pakujecie świąteczne prezenty?

Zabawki, przytulanki, wózeczki, lale... inspiracji dla dziecka było już sporo, dlatego pora pomyśleć o Mamie ! Co chciałybyście znaleźć pod choinką ? Ja listę mam bardzo dłuuugą, co roku mąż prosi mnie o napisanie listu do Św. Mikołaja, który sam mu rzekomo wręczy, bo facet, jak to facet ma problem z wyborem prezentu... Listu nie piszę, a i tak zawsze trafia w moje gusta ten mój "Mikołaj". A jak jest u Was? Podsuwacie swoim mężczyznom delikatne sugestie ? Ja, gdy jesteśmy razem na zakupach i coś mi się bardzo, ale to bardzo podoba, wzdycham nieśmiało... ahhh jaka bosk torebka! Kochanie, widziałeś te buty? I jakoś tak po nitce do kłębka trafia w te moje wzdychania :)

Przygotowałam dla Was świąteczną wish listę, którą Św. Mikołaj śmiało może pakować w swój worek bez dna i zostawić cichutko pod naszą choinką :)

Dziś 6 grudnia Mikołajki, to szczególny dzień, bo radość obdarowywania odkąd Maja jest z nami jest jeszcze większa! Takie małe przyjemności, jak pieczenie ciasteczek, pakowanie drobnych upominków i wyczekiwanie na Mikołajkowy poranek nabierają jeszcze większego znaczenia. Mały człowiek, od niedawna stawiający pierwsze samodzielne kroki uczy się nowych rzeczy, poznaje świat, tradycje, zwyczaje, drobnymi rączkami wycina ze mną pierniczki z ciasta, nakleja na prezenty gwiazdki i bileciki, po cichutku...wypija mleczko zostawione dla Mikołaja.. Opowiadam jej o tych zwyczajach i tradycjach, uczę nowych rzeczy...dekorujemy razem dom, wieczorem oświetlamy mnóstwem malutkich lampeczek i wprowadzamy magię nadchodzących Świąt...

Dziś zdałam sobie sprawę, że do Mikołajek zostało 2 tygodnie, a do Świąt  35 dni... Ostatnio czas ucieka mi z prędkością światła, a dni pędzą jak szalone! Też tak macie? W natłoku codziennych zajęć i tzw. międzyczasie pora pomyśleć o Mikołajkowym upominku. 6 grudnia to dla mnie symboliczny dzień, w którym nawet pudełko ulubionych czekoladek smakuje inaczej niż zwykle, bo liczy się gest i pamięć o drugiej osobie. W dzieciństwie mama wkładała mi i mojemu rodzeństwu pod poduszkę czekoladowego mikołaja, i to był najlepszy prezent! Rano, gdy budziła nas do szkoły , zaglądaliśmy pod tą właśnie poduszkę, czy Mikołaj przyniósł nam jakąś niespodziankę. Czasami mam ochotę znów być dzieckiem i przenieść się 20 lat wstecz...

A Wy już macie przygotowane upominki dla najbliższych? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie na stronę www.pixbook.pl, na której można stworzyć swoją własną fotoksiążkę, fotokalendarz lub pixalbum. To nie tylko prezent, ale także pamiątka na wiele, wiele lat. Wspomnienia i piękne chwile zatrzymane na zdjęciach będą towarzyszyć Wam i Waszym bliskim przez cały rok na kalendarzu, a w długie zimowe wieczory, popijając gorącą czekoladę fotoksiążkę można przeglądać godzinami.

Lubicie wracać do letnich wspomnień? Zamknąć na chwilę oczy, poczuć na twarzy promienie słońca, powiew ciepłego wiatru i zapomnieć o nadchodzącej wielkimi krokami zimie... Lubię bardzo. Zimę "omijam" wielkimi krokami i już odliczam dni do wiosny. Jestem ciepłolubna i najchętniej na okres jesiennej chandry i zimowej zawieruchy przeniosłabym się w tropiki. A dziś...wracam myślami do ostatnich dni pięknego lata. To jedne z ostatnich letnich zdjęć, jakie udało nam się zatrzymać w obiektywie aparatu.