Dziecko

Sklep Fayne to miejsce  dla tych , którzy lubią niebanalne dodatki, szukają nietuzinkowych rozwiązań w urządzaniu pokoju czy kąciku dziecka kierując się estetyką, prostotą i pastelową paletą barw. Sklep Fayne to miejsce dla mnie, moje miejsce! Po tym wpisie, z pewnością i Wasze! Dlaczego? Odpowiedź jest prosta! Fajnie urządzić pokój Malucha z Fayne! :) W ich asortymecie znajdziecie plakaty, które nie tylko służą dekoracji , ale także uczą . Moje serce skradły plakaty imienne. A jak Wam się podobają? Oprócz plakatów znajdziecie tam też naklejki ścienne, girlandy, tablice kredowe i ... pufy! Ale jakie pufy. Nie, nie ... to nie pufy, to miejsce domowego relaksu. Nie uwierzycie jak nie usiądziecie, a raczej rozłożycie się na niej, a silikonowe kuleczki wymasują Wasze zmęczone plecy. Pufa to nie tylko wygodna mini kanapa , ale także designerski dodatek do naszego wnętrza. Przepadłam! Jak zobaczyłam je pierwszy raz na Instagramie, dlatego chcę abyście też poznali Fayne-dodatki.

Wiecie pewnie już, że mam bzika na punkcie dodatków i gadżetów w pokoju Mai. W wolnej chwili przeglądam nowości w sklepach internetowych, na platformach sprzedażowych, facebooku i instagramie, aby przygotować dla Was kolejny gadżeciarski post. I tego, uwierzcie mi , jest na prawdę mnóstwo! Od poduszek, po przytulanki, plakaty, girlandy, dywany, kosze, pledy, narzuty, koce...i wiele, wiele innych. Ja wybieram te najlepszej jakości, etetyką i wykonaniem zasługujące na zwrócenie na nie uwagi i zatrzymam sie tu właśnie przy kocach dzianinowych. Tarafiłam na nie jakiś czas temu , pojawiły się w nowościach sklepu internetowego Caramella. To koce w wersji dla mamy i dziecka, kolor i splot mają ideantyczny, różni ich tylko rozmiar. Występują w trzech kolorach : beżu, różu i szarości. Uszyte są ze 100% bawełny, w  dotyku miękkie i przytulne , idealne dla Maluszków.

Koc świetnie wpasował nam się do pokoiku Mai po zmianach kolorystycznych. A co najważniejsze, jest made in Poland! Wspominałam Wam kiedyś, że cenię polskich producentów i twórców i staram sie pisać o tym tu na blogu. Chińszczyznę i tanie podróbki można spotkać teraz dosłownie wszędzie, kusi cena i tylko cena... Nie uciekniemy od tego typu produktów, chociażby robiąc zakupy w Galerii Handlowej, ale możemy świadomie wybierać te nasze polskie. Duży koc używam na co dzień, wieczorami grzejemy się pod nim we trójkę, pięknie zdobi fotel lub kanapę w salonie na poddaszu, a pod mniejszym kocykiem Maja ucina sobie drzemkę, a wiosną przyda się nam na spacerach.

Co to jest, ten Katarek ?

Katarek to nasz ratunek na uciążliwy i powracający katar u Mai. Znacie go? To aspiratorek, który podłącza się do odkurzacza. Brzmi dziwnie , prawda? Gdy powiedziałam o nim mojej mamie, nie mogła wyjść ze zdziwienia : "ale jak to? do odkurzacza? tak poprostu? przecież tak się nie da? Maja sie nie boi? " i zasypała mnie tysiącem pytań ! Tak, tak , ten aspirator podłącza się do odkurzacza, dzięki temu w łatwy, bezpieczny  i bezbolesny sposób pozbywamy się nieprzyjemnej i uciążliwej wydzieliny z noska. Katarek doradziła mi w aptece bardzo miła Pani farmaceutka , która też jest mamą i stosuje go u swoich dzieci. Nie myliła się, mówiąc , że jest niezawodny i łatwy w użytkowaniu. Stosujemy go od minionej jesieni, zabieramy ze sobą na każdy wyjazd, aby mieć go w razie potrzeby pod ręką.

Kochani, dziś chcę Wam przedstawić recenzję suchego basenu z piłkami od Zuzu-La. Kupiliśmy go latem, częściowo używany był na tarasie, a w okresie jesienno-zimowym stoi w naszym salonie. Z perspektywy czasu widzę, że to świetna zabawa dla całej rodziny. Mai kuzyn jak tylko go widzi , po 3 sekundach wskakuje do niego krzycząc : "kuki ", co oznacza kulki. Wtedy oboje bawią się w nim, a my z ciotką możemy spokojnie  urzadzić sobie babskie pogaduchy. Basen jest w pełni bezpieczny, szablon wycięty z gąbki wytrzymałej na tarmoszenia, ugniatania i skoki dzieci, a pokorowiec uszyty jest z bawełny. Kolorowe piłeczki, które możecie sobie dowolnie skomponować posiadają atest, więc dzieci mogą je nawet gryźć.  Bez problemu mieści się do samochodu i można zabrać go ze sobą na weekend lub wakacje do dziadków. Czy Maja bawi się w nim codzienie? Niestety, nie. Są takie dni, że zapomina o nim zupełnie, ale bywają i takie, gdzie bez zastanowienia , nawet z rozbiegu wskakuje  do niego, pełna energii z uśmiechem od ucha do ucha. Dziecko nie uderzy głową, ani nie zrobi sobie w nim krzywdy, bo ilość kulek amortyzuje każdy skok. Duży plus za to, że materiał można zdjąć do prania, a robi się to z łatwością ! Kulki myję w wannie pod strumieniem ciepłej wody z płynem, po wyschnięciu wrzucam je spowrotem do basenu. A wiecie, kiedy jest największa frajda, gdy wszystkie kulki rozsypią się po salonie, a kto je zbiera? Oczywiście, mama... Gdy przychodzą do nas znajomi z dziećmi to zabaw nie ma końca! I nagle Maja przypomina sobie o jego istnieniu. W basenie spokojnie zmieszczę się ja z Mają, nawet tata robił zakusy, ale stwierdził, że jednak basen jest dla niego za mały ;)

Anpaja to polska marka z rodzinną tradycją. W ich domowym zaciszu szyte są szmaciane lale, króliczki, misie , powstają modułowe domki dla lalek, minaturki krzesełek i stoliczków, na których herbatkę mogą wypić szydełkowe myszki. W cudowny świat dzieciństwa przeniosły mnie ich produkty ! Przypomniał mi się czas, gdy byłam kilkuletnią dziewczynką, a babcia szyła mi szmaciane lale z resztek materiałów, które jej zostawały. Pamiętam jak pod oknem stała duża, masywna maszyna Singer zabudowana w drewnianym stelażu, a w szufladkach zawsze znajdowałam babcine skarby. Było tego mnóstwo, od kolorowych guzików po połyskujące koraliki i cekiny , które razem przyszywałyśmy do nowych sukienek lal. To był cudowny czas... i tyle radości sprawiała ręcznie uszyta przez babcię lalka, bo była jedyna i niepowtarzalna. Była tylko moja.

Z Anpają poznaliśmy się na Targach Prezentów tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Cudowna rodzina, uśmiechnięta i zarażająca pozytywną energią. Wszystko co znajdziecie na ich stronie , tworzone jest z prawdziwą pasją! Pasją tworzenia i dzielenia się z innymi tymi cudownymi szmaciankami. Mai od razu wpadły w oko króliczki , tuliła je i całowała, dlatego nie mogło być inaczej i jeden z nich musiał z nami wrócić do domu. Poznajcie naszą króliczkę :)

Długo czekaliśmy na tą białą śnieżną zimę. W końcu spadł śnieg... i zimowe spacery nabrały wyrazu. Lubię nasze rodzinne spacery i chwile tylko we trójkę. Lubię ogrzać dłonie w jego dłoniach. Lubię patrzeć na nią jak śpi otulona, a spod szalika wystaje tylko czerwony nosek. Lubię zimą trochę zmarznąc. Lubię pooddychać rześkim, leśnym powietrzem. Lubię tu wracać. Lubię  ich miłość. Miłość córki do taty i taty do córki. Lubię jej uśmiech i tą dziecięcą radość. Lubię zimę. Właśnie dla takich chwil jak ta, ją lubię...

Cudowną niespodziankę zrobił nam Musiej Photography przyjeżdżając na moje rodzinne Podlasie. Zatrzymał te rodzinne chwile, zimowy spacer i nasze zmarzniete nosy w obiektywie aparatu. Dziękujemy za tą piękną pamiątkę!

Dziś chcę przedstawić Wam nową markę na polskim rynku akcesoriów i tekstylii dla dzieci - Jollein. W Polsce marka jest od niedawna, a mi przypadła ta ogromna przyjemność poznania produktów i przyjrzenia się im osobiście. W asortymencie znajdziecie : kocyki, narzuty, śpiworki, ręczniki, otulacze i drobne akcesoria. Co wyróżnia Jollein wśród innych marek? Zdecydowanie jakość materiałów i ciekawe wzornictwo. Dla mnie No. 1 to śpiworek z odpinanymi rękawkami, dzięki czemu możemy korzystać z niego w okresie letnim i zimowym, nie przegrzewając w nim dziecka. Maja nigdy wcześniej nie spała w śpiworku. Teraz często wykopuje kołderkę, która jej spada z łóżeczka. Pewnie zapytacie czy sama z niego nie spada, widząc tą krótką barierkę ? Na szczęście ... nie! Ale o tym za chwilę :) W śpiworku śpi od tygodnia, w ciągu dnia w czasie drzemki z reguły przykrywam ją kocykiem. Jak zauważyliście, w łóżeczku pojawiły się też duże poduchy i narzuta. Te produkty również znajdziecie na www.jollein.pl. Poduchy w wielkości XXL 50x50cm świetnie pasują do łóżeczka po zmianie w tapczanik, a narzuta jest tak miła w dotyku , że może służyć jako kocyk/kołderka. Jej największy plus? Jest dwustronna, a wzór kusi oko każdej Mamy. Znajdziecie je w wersji różowo-białej i szaro-białej.  Ta kolorystyka, delikatne , nietuzinkowe wzornictwo, utrzymane w skandynawskim klimacie zawróciło mi w głowie! Może to nie zabrzmi zbyt skromnie, ale naprawdę jestem zakochana w Jollein !!!

Od tygodnia testujemy w naszym domu matę do zabaw. Jest to nowy projekt Turkusowej Pracowni, który powstał z myślą o Mamach . Dlaczego ? Już wyjaśniam! Mata ma wpleciony sznurek między kółeczka, dzięki czemu ściągając go do środka tworzy się z niej worek, w którym lądują wszystkie zabawki. Jakie to proste , prawda? Nie cała minuta wystarczy, aby wszystkie zabawki znalazły się w jednym miejscu, a w domu był porządek, chociaż wtedy, gdy dziecko śpi. Maja często bawi się w salonie, gdy ja pracuję na komputerze, lub robię milion innych rzeczy ona wszystkie zabawki ze swojego pokoju przenosi właśnie tu. A ja? Jestem trochę pedantyczna. Niestety...Uwielbiam porządek, dlatego po każdej jej zabawie biegam i sprzątam, piję kawę i sprzątam, rozmawiam przez telefon i jedną ręką sprzątam, idę spać i sprzątam... Lubię wstać rano, zjeść śniadanie , wypić kawę w uporządkowanym domu, gdzie nic nie zalega na kanapie, pod stołem czy na stole... Dlatego ta mata ułatwia mi ostatnio to zadanie, bo nawet jeśli Maja się na niej nie bawi, to ja wrzucam do niej wszystkie pozostawione w salonie przez Majkę zabawki i przenoszę do jej pokoju. Myślę, że fajnie sprawdzi się w ogrodzie, na tarasie i na wakacjach. Ale to dopiero przed nami...

Jak często podróżujecie z dzieckiem? My dość często, średnio co 2 tygodnie odwiedzamy moich rodziców, a czas podróży zajmuje nam około 2 godziny. W okresie świąteczno-noworocznym wyjechaliśmy w góry i tu droga była już o wiele dłuższa. Na www.lotaro.pl znalazłam jakiś czas temu świetny gadżet, o którym chcę Wam dziś napisać. Organizer podróżnika ułatwił nam podróż z dzieckiem i to bardzo! 6 godzin w samochodzie nie zawsze uda się przespać Mai, chyba że jedziemy nocą lub bardzo wczesnym rankiem. Gdy Maja nie śpi to nuda zagląda nam do samochodu! I co wtedy?! Na telefonie włączam jej świnkę Peppę, albo nutkę disco polo i śpiewamy razem :) Organizer ma okienko, w które można włóżyć tablet, aby dziecko mogło oglądać bajki. To nam bardzo ułatwiło długi czas podróżowania. Kieszonki organizera są bardzo pojemne. Nie muszę już za każdym razem otwierać torbę, gdy chcę znaleźć książeczkę, zabawkę, soczek, wodę, butelkę czy chusteczki. On pomieści naprawdę wszystko, co potrzebne jest mamie i dziecku podczas podróży samochodem. Teraz jestem perfekcyjnie zorganizowaną mamą w podróży i wszystko znalazło swoje miejsce :) A.. i jeszcze jedno, w samochodzie jest porządek i tata nie marudzi, że po tygodniu znajduje pod fotelem smoczek, zatyczkę od butelki czy ciasteczka.

Świąteczne gorączka w pełni! Czy u Was pachnie już Świętami? Choinka ubrana, pierniczki udekorowane, jemioła zawieszona? U nas czuć już Święta. Choinka od dwóch dni cieszy nasze oko, a Maja nieustannie ściąga z niej ozdoby. Teraz zostało nam pakowanie prezentów, przyrządzenie wigilijnego karpia i słodkich pralinek. Wiecie... Jestem z siebie dumna! Tak ! Udało mi się wszystko zorganizować dużo wcześniej, a to dzięki Wam! Na blogu już na początku grudnia zaplanowałam wpisy ze świątecznymi inspiracjami na prezenty, pojawił się też wpis o pakowaniu upominków i właśnie dzięki temu ja zorganizowałam świąteczne zakupy dużo wcześniej. Mam nadzieję, że moje inspiracje chodź trochę podpowiedziały Wam, co kupić dziecku na prezent. A to wpis dla spóźnialskich, którzy jeszcze zastanawiają się nad prezentem Lat Minute !

Wybrałam dla Was kilka propozycji prezentowych ze sklepu Catleya, zamawiając je kurierem z pewnością dotrą tuż przed Wigilią :)

Jako mała dziewczynka wierzyłam w Świętego Mikołaja i rok w rok pisałam do niego List. Z biegiem lat "dorosłam" do faktycznego stanu rzeczy jak to jest z tymi prezentami naprawdę... Nie pamiętam zawodu czy rozczarowania, a wiecie co pamiętam? Jak wieczorem, tuż przed kolacją Wigilijną u babci i dziadka , mama po cichutku wyciągała ukryte w szafie prezenty, aby moim młodsi bracia ich nie zauważyli. Z siostrą, a dzieli nas 2 lata różnicy, wiedziałyśmy że trzeba odwrócić ich uwagę, by radość zaglądania pod choinkę była jeszcze większa! Babcia zawsze wyciągała prezenty ukryte pod stołem i mówiła że już wcześniej był u niej Mikołaj. Jak wracam pamięcią do tamtych lat chciałabym jeszcze raz być dzieckiem i po zjedzeniu barszczu, pierogów i karpia zobaczyć pod choinką prezent od Mikołaja i poczuć zapach mandarynek z tamtych lat.. Wam też mandarynki kojarzą się ze Świętami?

Odwiedziłyśmy ostatnio z Majeczką przepiękny i klimatyczny sklep z zabawkami i akcesoriami dla dzieci na warszawskim Wilanowie. Maison du Papillon to miejsce, w którym każda mama znajdzie coś dla swojego Malucha. Drewniane zabawki, przytulanki, jeździki, skoczki, pchacze, kosmetyki ekologiczne, pieluszki, kocyki, śpiworki i wiele wiele innych produktów znanych marek znajdziecie w Domu Motylka :) A w wejściu powitają Was dwie sympatyczne dziewczyny, które zarażają pozytywną energią i uśmiechem. Czułyśmy się tam, jak w domu. Maja z radością i wielką swobodą przytulała misie, kotki, testowała pchacze i wózki, zrobiła porządek w kaloszkach i pieluszkach, zaczepiała inne mamy robiące tam zakupy, a na sam koniec wyszłyśmy z wielką torbą zakupów. Wcześniej znałam ten sklep tylko przez internet i zakupy robiłam on-line. Teraz wiem, że na pewno wrócimy tam nie raz, choćby z samej przyjemności podzielenia się z Wami nowościami z Maison du Papillon, oberzenia produktów na żywo i spędzenia miłego popołudnia :)