Dom

Kochani, dziś dzielę się z Wami  bardzo ważną wiadomością. Pokój Mai ukazał się w czerwcowym numerze miesięcznika M jak Mieszkanie. To dla mnie ogromne, nie.. nie.. przeogromne wyróżnienie ! Blog to jedno z miejsc , gdzie pomysły , które siedzą w mojej głowie wychodzą na światło dzienne. Inspiruję, podpowiadam, urządzam, zmieniam dla Was moich czytelników. Publikacja w M jak Mieszkanie dodała mi jeszcze większych skrzydeł ! To dowód na to, że nie warto pomysłów chować do szuflady, a je realizować ! Ja zaczęłam realizację od małych kroków. Bo ważny jest ten pierwszy krok, w sumie najważniejszy. Tak, z pomysłu na nieużytkowany strych narodził się pomysł na poddasze, a na nim duży słoneczny salon i  pokój Mai. Rękawy do pracy zakasał tata Mai i ochotnicy pomocnicy wujkowie. Po półrocznych zmaganiach zaczęliśmy urządzanie naszego nowego miejsca w domu o którym mogliście przeczytać na blogu. Pokój Mai to moje oczko w  głowie, tu spełniam swoje dziecięce marzenia o przytulnym, pastelowym pokoju dla dziewczynki i tu je realizuję, a także realizuję siebie! A wszystko dzięki Wam! Dziękuję. Dziękuję , że jesteście, dajecie o sobie znać, piszecie, pytacie.. Dziękuję za Waszą obecność !

Przedstawiam Wam dziś nieco bliżej Heklowska Design. To mała manufaktura w domowym zaciszu, gdzie podczas długich wieczorów powstają dywany, poduszki i pufy dziergane ręcznie . W moim salonie  goszczą już dwa dywany jej autorstwa : kremowy i szary. Lubię łączyć skandynawski styl z ręcznie robionymi dekoracjami. Kremowy sznurkowy dywan mieliście okazję zobaczyć w pierwszym wpisie z naszego poddasza : Nasze nowe miejsce w domu. Zamówiłam go zanim poddasze mieliśmy gotowe do zamieszkania i z niecierpliwością czekałam, kiedy będę mogła położyć go w salonie. Szary w nieco mniejszym rozmiarze świetnie uzupełnia się z resztą dodatków w domu. Dywan to nie tylko dodatek dekoracyjny, ale także miejsce zabaw. Maja w ciągu dnia często bawi się na nim, układa klocki, albo poprostu się na nim kładzie. Woli siedzieć na podłodze niż na kanapie ;) Dywan można spokojnie prać w pralce, ustawiając pranie ręczne lub delikatne, a to przy dziecku to świetne rozwiązanie. To , na co warto zwrócić uwagę, to jakość i estetyka wykonania dywanów. Sznurek z jakiego są zrobione dywany nie mechaci się, mimo wielokrotnego prania nie zmienia swojej struktury i zachowuje świetny wygląd .

Wiosna daje o sobie co raz bardziej znać. Słońce, które co rano zagląda nam do okien doładowuje mnie pozytywną energią. Nie wiem jak Wy, ale ja nawet po weekendzie mam więcej motywacji i chęci do pracy, gdy za oknem świeci tak piękne słońce. Wtedy i kawa lepiej smakuje. Lubię wprowadzać wiosenne akcenty do domu. Świeże kwiaty, gałązki rozwijające pierwsze listki i dekoracyjne elementy, które nadają koloru i wyrazu. Planując zmiany wystroju wnętrza domu wybieram te, które wykorzystam nie tylko w danym sezonie.

Przygotowałam dla Was kolejną inspirację do stworzenia kącika zabaw w pokoju dziecka. Od dawna chodził za mną baldachim... Tak, tak dosłownie i w przenośni siedział mi w głowie i intensywnie myślałam o tym, aby stworzyć klimatyczne miejsce do zabaw i wspólnego czytania bajek. W końcu trafiłam na ten jedyny Baldachim Numero 74 w kolorze pudrowym. Długo nie był dostępny w Polsce, gdyż produkty Numero 74 możecie znaleźć tylko w dwóch warszawskich sklepach. Cena trochę odstrasza, wiem... Mimo to, utwierdzam się w przekonaniu, że posłuży nam na wiele lat, jako dekoracja pokoju, łóżeczka i rekwizyt do sesji zdjęciowych. Przyznam się Wam po cichu, że to było moje marzenie, by zawisł w pokoiku Mai i wprowadził magię.. prawdziwą magię ! Marzenia są po to, by je spełniać. Realizując kolejne pomysły i zmiany w jej mały wnętrzu w pewnym sensie spełniam swoje marzenia z dzieciństwa, kiedy baldachim zastępowało prześcieradło, a kącik zabaw znajdował się pokoju rodziców, między dwoma ustawionymi naprzeciwko siebie krzesłami, nakrytymi tym właśnie prześcieradłem. Zrobiony własnoręcznie kącik cieszył jeszcze bardziej. Pamiętam też zabawę za wersalką u babci, to było moje miejsce, mimo małej przestrzeni i ograniczonych ruchów frajdy było co nie miara! Wystarczyło kilka poduszek, kożuch dziadka i szyte przez babcię przytulanki. Cudownie jest móc po 20 latach marzenia małej dziewczynki przenieść w rzeczywistość...

Mieliśmy ogromną przyjemność gościć ekipę Bellamy w naszym domu. Całe popołudnie pracowaliśmy nad realizacją zdjęć i video promującego markę Bellamy i kolekcję mebli Ines. Jestem zachwycona efektem końcowym! Wszystko wyszło tak, jak sobie zaplanowałam, nawet mała modelka spisała się dzielnie, zaglądając ukradkiem, co dzieje się w jej pokoju i dlaczego jest tu tyle osób . Jeśli jesteście z nami od poczatku, to jest to już trzeci wpis dedykowany nowemu pokoikowi Mai na poddaszu. Pokój zmienia się , a ja lubię te zmiany. Mai to pewnie jest wszystko jedno, bo jest mała i nie rozumie tego całego zamieszania, ale mi ogromną frajdę sprawia urządzanie jej przytulnego, małego wnętrza i dzielenie się z Wami moimi pomysłami. Tak! Każdy element pokoiku zaplanowałam sama i wiecie, jestem z siebie dumna! Może to nie brzmi zbyt skromnie ale naprawde pokój Mai to miejsce, w którym mogę realizować swoje zamiłowania dekoratorskie. Takie małe hobby, pasja, coś co lubię... i sprawia dużo satysfakcji.

Znacie już pokój Mai na poddaszu, ale często pytacie o resztę wnętrza, widząc je częściowo na naszych zdjęciach, dlatego chcę podzielić się z Wami naszym nowym miejscem w domu. Oprócz pokoju Mai,o którym możecie przeczytać w TYM wpisie, na poddaszu udało nam się zaaranżować duże i przestronne, wnętrze i małą łazienkę. Nasz pokój dzienny ma 40 m2 i od jakiegoś czasu stał się przytulnym miejscem do zabaw, wypicia porannej kawy, relaksu na kanapie i spotkań ze znajomymi. W końcu mamy duży, dziesięcioosobowy stół. Kocham jasne, przestronne wnętrza, lubię zmieniać, aranżować i urządzać nowe pomieszczenia, a tu miałam duże pole do popisu, bo poddasze było pustym, nieużywanym strychem. Patrząc na nie w lutym, jak tylko zaczęliśmy plany remontowo-budowlane nie przypuszczałam, że dzisiaj mogę spokpojnie odetchnąć, nie potykając sie o folie, kartony i farby. Tak! Trochę długo to trwało...

Biel i pastele oraz meble z linii klasycznej Bellamy to główne elementy wyróżniające pokój Mai. Nad każdym dodatkiem zastanawiałam się dwa razy, aby wszystko współgrało ze sobą. W poprzednim wpisie mogliście porównać, jak zmienił się pokoik Mai na poddaszu. Zdjęcia, na którym są tylko meble i kolejne już z dodatkami, zabawkami, dekoracjami pokazują, jak dzięki 2 głównym kolorom i naklejkom na ścianie można wprowadzić do niego przytulny i dziewczęcy klimat. Odkąd zaczęliśmy remont nie lubię się nudzić i ciągle myślę, co by tu jeszcze zmienić, dodać, czy powiesić na ścianie. Bardzo podoba mi się kolekcja Dzieci na Paradzie z Lamps & Co. i już od dłuższego czasu myślałam, aby coś z tej linii znalazło się w pokoju Mai. Wybrałam wielofunkcyjny puf, który służyć może do siedzenia, zabawy, jako podnóżek. Nad łóżeczkiem było miejsce na lampkę-kinkiet i ten wzór wpasował się tam idealnie. Dwustronna poduszka służy jako dekoracja fotela. Na komodzie zagościły robione ręcznie na szydełku gruszki od baby.knitting. Do łożeczka wybrałam bawełniane prześcieradło z gumką od Tiny Star i dwustronną poduszkę chmurkę, która wraz z sówką MayLily idealnie się razem prezentują. Na szafie wraz z walizeczkami i cottonballsami zamieszkała uśmiechnięta kropelka. Papierowe worki wypełniają się zabawkami, chyba muszę pomyśleć nad zakupem kolejnych worków, może tym razem kolorowych. Na ścianie która wydawała się zbyt pusta zawiesiłam plakaty, księżyc w pełni JuneandJulian i różową chmurkę Lemon Ducky, a w rogu stworzyłam kompozycję z rozet i pomponów papierowych So cute. Na zacym miejscu, czyli wielofunkcyjnej skrzyni, siedzi Miffy lampa i dekoracja w jednym. Tak długo wyczekiwany, z którego chyba ja bardziej się cieszę niż Maja :) Ma kilka regulacji światła, a kabel można łatwo odpiąć, dzięki czemu lampa może służyć jako dodatek dekoracyjny w każdym miejscu.

Chcę przedstawić Wam pierwszy etap urządzania nowego pokoiku Mai. Ponad 2 miesiące temu zaczęliśmy remont naszego poddasza, który był w tzw. stanie "surowym". Trochę to trwało i trwa nadal,  wszystko Tata Mai robi sam, bez ekipy remontowo-budowlanej, więc tym bardziej cieszy mnie ten pokoik, bo zrobiony jest z wielkim zaangażowaniem. 65 m2 nagle zaczęło nabierać kształtu, powstała łazienka, duży i przestronny salon oraz mój wymarzony pokój Mai. Dlaczego wymarzony? , ponieważ uwielbiam aranżować nowe przestrzenie, zmieniać, urządzać, przestawiać...i tak też było z naszą sypialnia, gdzie szykowałam jeszcze przed narodzinami Mai jej kącik. Pokój na poddaszu ma 13 m2 i  dwupoziomową podłogę, ze względu na dach, aby przestrzeń przy łóżeczku i komodzie była bardziej dotępna. Do pokoiku wybrałam meble Bellamy, kolekcję Ines z łóżeczkiem Good Night. Urzekła mnie w nich prostota, styl i klasyczne wykończenia. Uwielbiam pastele, dlatego pudrowy róż i mięta zdecydowanie przeważają w kolorystyce dodatków. Ściany pozostawiłam w bieli, aby pokój stał się przestronny i jasny, a podłogę w delikatnym odcieniu szarości, nawiązując do stylu skandynawskiego. Na ścianie, gdzie stoi łóżeczko nakleiłam kropelki w kolorze mięty, to świetne rozwiązanie na kłopotliwe przemalowywanie ścian. Naklejki nie odklejają się wraz z farbą i można je kilkakrotnie użyć.