Author: Magda Wdowińska

Wiecie , że do Świąt zostało 34 dni ? To niby dużo... a jednak czas pędzi jak szalony ! Planujecie zakupy gwiazdkowych prezentów z wyprzedzeniem czy w świątecznej gorączce odkładacie je na ostatnią chwilę ? Ja rok w rok obiecuję sobie, że większość podarunków kupię wcześniej, a po te najprzyjemniejsze słodkie upominki, czekoladowe figurki, świąteczną herbatkę i gwiazdę betlejemską wybiorę się kilka dni przed Wigilią. Prowadzenie bloga motywuje mnie do tego bardzo ! Mam już ułożoną wstępną listę prezentów dla najbliższych i ten najważniejszy preznet dla najmłodszego członka naszej rodziny - Mai . Zakupy przez internet to dla mnie idealne rozwiązanie ! Wybieram, przeglądam, porównuję, dodaję do koszyka , a w między czasie nastawiam zmywarkę, sprzątam i dopijam popołudniową kawę . Nic mnie nie goni, nie stoję w kolejkach i nie czeka na mnie na ławce w alejce galerii handlowej mąż ze zniesmaczoną miną ;) Wasi mężowie też tak uwielbiają robić zakupy, jak mój ?

Wracając do prezentów, tych zamawianych on-line...

Dziś na blogu gości prawdziwa sztuka przeniesiona na dziecięce akcesoria. Santoro to brytyjska marka znana na całym świecie ze świetnego wzornictwa, wyczucia stylu i estetyki. Doceniana w dziedzinie dizajnu zdobyła wiele prestiżowych nagród. Produkty marki Santoro i kluczowe kolekcje : Gorjuss, Kori Kumi i Mirabelle  dostępne są w wielu stylowych butikach całego świata. W Polsce kupicie je w : Mofflo, Empik.com , Smyk.com i Bawimisie.pl.

Chcę Wam pokazać bardzo fajną, tym razem szwedzką markę dla dzieci Jabadabado , która zagościła niedawno w sklepie I Love You Mom! Projektują przede wszystkim drewniane zabawki dla dzieci, ale również akcesoria dla niemowląt , dekoracje do pokoików dziecięcych i papierowe dekoracje na przyjęcia. Moje serce skradły oczywiście te drewniane , które świetnie odzwierciedlają zabawę w dom. Maja jest na etapie naśladowczym. Obserwuje i stara się naśladować każdy mój ruch, przeróżne czynności domowe, gesty, zachowania... Chce  wszystko robić sama, podkreślając przy tym : " mama, ja śama " Wygląda to przeuroczo, gdy mały człowiek mierzący 90 cm chwyta się za mopa, czy odkurzacz i chce pomagać mamie.

MKTP - co kryje się pod tym skrótem ? Mój Kraj Taki Piękny ! To polska marka odzieży damskiej, której projekty kolejny już sezon goszczą w mojej szafie. I dziś będzie właśnie coś dla Was , Drogie Mamy ;) MKTP projektuje i szyje ubrania ponadczasowe, które nigdy się nie znudzą, nie wyjdą z mody i zawsze będą pasować do wielu stylizacji. Co mnie do nich przyciągnęło ? Po pierwsze nazwa marki, która od razu wpada w ucho i nie da się przejść obok niej obojętnie , a... po drugie świetne projekty bluz, w których po prostu zakochałam się po uszy ! Będąc mamą dwulatki, która jest ciągle w biegu i ma w zanadrzu mnóstwo niespożytkowanej energii, lubię wskoczyć w wygodne spodnie, t-shirt i bluzę. Luźna oversize'owa  szara bluza to mój hit ! Noszę ją na co dzień, do pracy, gdy biegnę do sklepu po bułki czy idę z Mają na rower. Ostatnio spakowałam ją do walizki na weekendowy wyjazd w góry . Sprawdziła się świetnie ! Jest gruba, ciepła, ma dłuższy tył mogę sie w niej cała owinąć. Bluza przez projektantów nazwana peleryną do zadań specjalnych występuje w 9 kolorach.

Nocne walki z kołderką, wędrówki po łóżeczku w poszukiwaniu idealnej pozycji snu i ulubionej przytulanki... Znacie to ? Ja znam doskonale... Te nocne bitwy w pościeli kończyły się zimnymi stopami i porannym "aaa...psik! " Miałam dylemat : ubrać na "cebulkę" czy zamienić kołderkę na śpiworek dla starszaka. Śpiworek dla starszaka ?! Pewnie pomyślicie, że to zabrzmi śmiesznie i jest niewykonalne, bo śpiworek kojarzy się raczej z niemowlakiem czy też zimowym spacerem w wózku, a w duecie ze starszakiem brzmi niewykonalnie...

Jesienna aura robi nam przez ostatni czas psikusy. Deszczowe dni zdecydowanie przeważają w ciągu całego tygodnia. Gdy tylko przestaje padać, a zza chmur wychodzi słońce wskakujemy w kalosze i biegniemy na dwór ! Maja uwielbia spędzać aktywnie czas na świeżym powietrzu. Po późniejszej popołudniowej drzemce obowiązkowo spacerujemy, a gdy pogoda dopisuje to nawet robimy sobie krótką przejażdżkę rowerową. Idealnym rozwiązaniem jest dla mnie fotelik, dzięki czemu jeździmy razem cichymi uliczkami, podziwiając uroki jesieni. O rowerowych przejażdżkach mogliście przeczytać w ostatnim wpisie TU. Maja korzysta jesienią również ze swojego rowerka biegowego. Entuzjastycznie wsiada i pędzi przed siebie, lecz po kilkunastu minutach chyba już łapki marzną bo rower niosę ja… pod pachą ;)

Rowerowe przejażdżki są bardzo przyjemne nawet jesienią. Rześkie powietrze, chodniki wysypane złotymi liśćmi i bystre, zachodzące słońce zdecydowanie poprawiają mi nastrój. Te przejażdżki stają się jeszcze bardziej przyjemniejsze, gdy ma się małego kompana do rowerowych wojaży ;) Pod koniec lata kupiłam dla Mai fotelik rowerowy, abyśmy mogły jeździć razem . I to był strzał w dziesiątkę ! Miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej od pierwszego jeżdżenia ! Mieszkamy na obrzeżach miasta. Okolica jest dość spokojna i na wyciągnięcie ręki, dosłownie dwie uliczki dalej możemy wyruszać na spokojne przejażdżki rowerowe z dala od gwaru miasta i pędzących samochodów. Po dwóch miesiącach korzystania z fotelika rowerowego przygotowałam jego recenzję. Jeśli nie teraz, to może właśnie wiosną przyda się Wam i będzie pomocna przy wyborze tego typu fotelika.

Halloween jest najhuczniej, tuż po Bożym Narodzeniu, obchodzonym świętem w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Do nas przywędrowało w latach 90. Jego głównym symbolem jest wydrążona i podświetlona dynia z wyszczerbionymi zębami. A dynia im straszniejsza, tym lepiej. A propo strachu... to o to właśnie chodzi ! Ma być strasznie, mrocznie , z dreszczykiem grozy... Dla mnie Halloween ma trochę inny oddźwięk. To dobra okazja do spędzenia czasu w gronie przyjaciół, znajomych i przygotowania niespodzianki dla dzieci.

Pozostając w temacie jesiennych stylizacji pod koniec września przygotowałyśmy z Mają kilka kadrów dla marki Rever Kids. To tylko namiastka tego, co szykują dla swoich klientów w najbliższym czasie. Pojawi się krata, lubiana chyba przez większość Mam, a także coś na ten szczególny, wyczekiwany... świąteczny czas. Rever ma również w swojej ofercie opcję szycia na miarę. Każdą spódniczkę, spodnie czy sukienkę dopasują indywidualnie do potrzeb każdego, nawet najmniejszego klienta ;)

Pod koniec wakacji miałyśmy ogromną przyjemność przygotować stylizację dla mamy i córki do jesiennego wydania magazynu O Matko! Wybór nie mógł być inny jak ciepły, wełniany płaszczyk-kardigan  od Lalabo w wersji mama i córka. Wiem, że pogoda nie rozpieszca i na tą chwilę sięgamy po kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe, ale mam też cichą nadzieję, że powróci choć na chwilę polska, złota jesień... Wełniane płaszczyki Lalabo szyte są również na indywidualne zamówienie, przez co można idealnie dopasować rozmiar do sylwetki. Lalabo to polska marka wychodząca naprzeciw oczekiwaniom najbardziej wymagających rodziców. Krótkie serie ubranek dla dzieci i niemowląt sprawiają, że w szafie naszych maluchów wiszą oryginalne i niepowtarzalne wzory z najlepszych jakościowo tkanin. Dodatkową ciekawostką i czymś zupełnie wyjątkowym są personalizowane metki, na których wyszywane jest imię dziecka. O Lalabo mogliście przeczytać też TU.

Przez ostatnie dwa miesiące testowaliśmy wózek do biegania Thule Urban Glide. Kto testował ? Oczywiście Maja z tatą. Ja na swoją aktywość fizyczną nie narzekam ;) Tata Mai lubi biegać, ale coraz rzadziej ma na to  czas, ze względu na pracę… I tu podwójną motywacją do powrotu do formy, oderwania się choć na chwilę od pracy i spędzenia większej ilości czasu z dzieckiem, stał się wózek do joggingu. Podszedł do tematu z lekkim zdziwieniem i niedowierzaniem. Co ? Wózek, do biegania , ale jak to ? – takie było jego zaskoczenie . Długo nie trzeba było go namawiać.

Pierwsze testy...

W poniedziałek po pracy ( o dziwo udało mu się wcześniej wrócić do domu ) wskoczył w dres i wziął Maję ze sobą. Minęło pół godziny…godzina…półtorej… Wracają po 20.00 , tata lekko zdyszany ale z uśmiechem na twarzy, a w wózku śpiąca Maja. Zasnęła po pół godzinie testowego biegu. Nie miałam serca jej budzić, dlatego przełożyłam ją do łóżeczka i tak spała do rana. Pytam : i jak ? i jak ? Dostałam krótką, ale jakże zadowalającą mnie odpowiedź : nie, no spoko, mogę tak częściej z Myszką biegać.  I tak ja upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu ! Gdy mąż znalazł w ciągu zabieganego tygodnia pracy czas, by pobiegać, zabierał Maję ze sobą i dzięki temu spędzali razem więcej czasu. A ja miałam (teraz też mam ) chwilę tylko dla siebie … na posprzątanie , wymopowanie podłóg ( gdy nikt mi się po domu nie kręci ) i przygotowanie kolacji , bo przecież mama się nie leni ;)  Hahaha... A tak serio, to gdy razem spędzali aktywnie ten czas to ja mogłam w końcu usiąść, wypić na tarasie herbatę lub tak najzwyczajniej w świecie nic nie robić. Teraz już po testach zastanawiamy się nad zakupem wózka, bo to świetny gadżet dla rodziców, którzy dbają o formę lub chcą do niej wrócić.

Nadszedł dyniowy sezon. Na lokalnym bazarku kupiłam jakiś czas temu małą dynię hokkaido. Leżała na kuchennym blacie i czekała, aż się nią zajmę. Jeśli mowa o dyni to pierwsze, co mi się z nią kojarzy ( oprócz Halloween ) to zupa krem ! Ja i Maja jesteśmy "zupolubne" , dlatego pierwszą jesienną dyniową potrawą, którą ugotowałam była właśnie lekka zupa krem z kluseczkami kładzionymi i prażonymi pestkami. Przepis jest dziecinnie prosty, znajdziecie go na dole wpisu. Co do dodatków do zupy, to tu mamy szeroki wybór od kluseczek, po groszek ptysiowy, prażone pestki itp..