Październik 2016

Rowerowe przejażdżki są bardzo przyjemne nawet jesienią. Rześkie powietrze, chodniki wysypane złotymi liśćmi i bystre, zachodzące słońce zdecydowanie poprawiają mi nastrój. Te przejażdżki stają się jeszcze bardziej przyjemniejsze, gdy ma się małego kompana do rowerowych wojaży ;) Pod koniec lata kupiłam dla Mai fotelik rowerowy, abyśmy mogły jeździć razem . I to był strzał w dziesiątkę ! Miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej od pierwszego jeżdżenia ! Mieszkamy na obrzeżach miasta. Okolica jest dość spokojna i na wyciągnięcie ręki, dosłownie dwie uliczki dalej możemy wyruszać na spokojne przejażdżki rowerowe z dala od gwaru miasta i pędzących samochodów. Po dwóch miesiącach korzystania z fotelika rowerowego przygotowałam jego recenzję. Jeśli nie teraz, to może właśnie wiosną przyda się Wam i będzie pomocna przy wyborze tego typu fotelika.

Halloween jest najhuczniej, tuż po Bożym Narodzeniu, obchodzonym świętem w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Do nas przywędrowało w latach 90. Jego głównym symbolem jest wydrążona i podświetlona dynia z wyszczerbionymi zębami. A dynia im straszniejsza, tym lepiej. A propo strachu... to o to właśnie chodzi ! Ma być strasznie, mrocznie , z dreszczykiem grozy... Dla mnie Halloween ma trochę inny oddźwięk. To dobra okazja do spędzenia czasu w gronie przyjaciół, znajomych i przygotowania niespodzianki dla dzieci.

Pozostając w temacie jesiennych stylizacji pod koniec września przygotowałyśmy z Mają kilka kadrów dla marki Rever Kids. To tylko namiastka tego, co szykują dla swoich klientów w najbliższym czasie. Pojawi się krata, lubiana chyba przez większość Mam, a także coś na ten szczególny, wyczekiwany... świąteczny czas. Rever ma również w swojej ofercie opcję szycia na miarę. Każdą spódniczkę, spodnie czy sukienkę dopasują indywidualnie do potrzeb każdego, nawet najmniejszego klienta ;)

Pod koniec wakacji miałyśmy ogromną przyjemność przygotować stylizację dla mamy i córki do jesiennego wydania magazynu O Matko! Wybór nie mógł być inny jak ciepły, wełniany płaszczyk-kardigan  od Lalabo w wersji mama i córka. Wiem, że pogoda nie rozpieszca i na tą chwilę sięgamy po kalosze i płaszcze przeciwdeszczowe, ale mam też cichą nadzieję, że powróci choć na chwilę polska, złota jesień... Wełniane płaszczyki Lalabo szyte są również na indywidualne zamówienie, przez co można idealnie dopasować rozmiar do sylwetki. Lalabo to polska marka wychodząca naprzeciw oczekiwaniom najbardziej wymagających rodziców. Krótkie serie ubranek dla dzieci i niemowląt sprawiają, że w szafie naszych maluchów wiszą oryginalne i niepowtarzalne wzory z najlepszych jakościowo tkanin. Dodatkową ciekawostką i czymś zupełnie wyjątkowym są personalizowane metki, na których wyszywane jest imię dziecka. O Lalabo mogliście przeczytać też TU.

Przez ostatnie dwa miesiące testowaliśmy wózek do biegania Thule Urban Glide. Kto testował ? Oczywiście Maja z tatą. Ja na swoją aktywość fizyczną nie narzekam ;) Tata Mai lubi biegać, ale coraz rzadziej ma na to  czas, ze względu na pracę… I tu podwójną motywacją do powrotu do formy, oderwania się choć na chwilę od pracy i spędzenia większej ilości czasu z dzieckiem, stał się wózek do joggingu. Podszedł do tematu z lekkim zdziwieniem i niedowierzaniem. Co ? Wózek, do biegania , ale jak to ? – takie było jego zaskoczenie . Długo nie trzeba było go namawiać.

Pierwsze testy...

W poniedziałek po pracy ( o dziwo udało mu się wcześniej wrócić do domu ) wskoczył w dres i wziął Maję ze sobą. Minęło pół godziny…godzina…półtorej… Wracają po 20.00 , tata lekko zdyszany ale z uśmiechem na twarzy, a w wózku śpiąca Maja. Zasnęła po pół godzinie testowego biegu. Nie miałam serca jej budzić, dlatego przełożyłam ją do łóżeczka i tak spała do rana. Pytam : i jak ? i jak ? Dostałam krótką, ale jakże zadowalającą mnie odpowiedź : nie, no spoko, mogę tak częściej z Myszką biegać.  I tak ja upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu ! Gdy mąż znalazł w ciągu zabieganego tygodnia pracy czas, by pobiegać, zabierał Maję ze sobą i dzięki temu spędzali razem więcej czasu. A ja miałam (teraz też mam ) chwilę tylko dla siebie … na posprzątanie , wymopowanie podłóg ( gdy nikt mi się po domu nie kręci ) i przygotowanie kolacji , bo przecież mama się nie leni ;)  Hahaha... A tak serio, to gdy razem spędzali aktywnie ten czas to ja mogłam w końcu usiąść, wypić na tarasie herbatę lub tak najzwyczajniej w świecie nic nie robić. Teraz już po testach zastanawiamy się nad zakupem wózka, bo to świetny gadżet dla rodziców, którzy dbają o formę lub chcą do niej wrócić.