Sierpień 2016

W czerwcu minął rok, odkąd wózek Stokke jest z nami. Wybór padł na model Xplory . To typowo miejski model wózka, zapewniający maksymalny kontakt z dzieckiem. Dzięki kilkustopniowej regulacji siedziska i rączki możemy idealnie dopasować go według własnych potrzeb. Przez ostatni rok pisania bloga, podróżowania, codziennych spacerów i publikowania zdjęć , gdzie wózek grał „pierwsze skrzypce” dostawałam od Was mnóstwo zapytań o ten model wózka. Zdarzyła mi się też jedna bardzo śmieszna sytuacja… Wracając z targów organizowanych tuż przed Świętami Bożego Narodzenia pewien pan ( przyszły tata ) koniecznie chciał odkupić od nas wózek, a najlepiej już tu i teraz ! Zaczepił mnie na parkingu, a mówił, że szedł za mną dobry kawałek drogi… bo tak naprawdę zaciekawił go wózek i chciał wiedzieć, co to za marka/model. Maja wtedy spała, wózek był rozłożony do pozycji leżącej i zastanawiała go tak mała „gondola” . Trochę się wtedy uśmiałam, odsłoniłam kocyk i pokazałam mu, że to już nie niemowlę ( haha ) A pan nieznajomy dalej swoje, że skoro nie małe, to może będę chciała mu sprzedać wózek jak nie teraz to w niedługim czasie i wciskał mi swój numer telefonu. Ja, śmiejąc się nadal, pokierowałam go do strony producenta. Nie planowałam wtedy go sprzedawać i dalej nie planuję . A pan, hmm... z trochę zrezygnowaną miną, zapisał model wózka w telefonie i życzył nam wesołych świąt ;)

Wracając do pytań, które od Was dostaję… Przygotowałam listę tych najczęściej zadawanych.

Przyszedł czas na przygotowanie wyprawki dla przedszkolaka. Wspólnie z tatą Mai podjęliśmy decyzję o zapisaniu naszej dwulatki do Domowego Przedszkola. Sierpień jest dla Mai okresem adaptacyjnym w przedszkolu. Od września pójdzie już jako dumny przedszkolak i dołączy do grup dwulatków. Stres i panika przerosły moje oczekiwania, chyba w tym wszystkim to moja córka jest największym bohaterem. Po prawie trzech tygodniach okresu adaptacyjnego widzę, że to była naprawdę dobra decyzja. Maja dużo więcej mówi, składa pełne zdania, zadaje mnóstwo pytań, słowo : proszę jest w codziennym użytku, z większą chęcią myje ząbki, co od jakiegoś czasu sprawiało jej w domu duże problemy… I drzemkę mamy teraz jak w zegarku. Po powrocie z przedszkola bawi się , zje przekąskę , zazwyczaj owoc lub serek/jogurt ( zupkę je w przedszkolu ) , poopowiada jak jej miną dzień i zasypia dosłownie na pstryknięcie palcem ok 14.00 . Dzięki temu wieczorem już o 20.00 mamy kąpiel, a o 21.00  z minutami śpi. Dzień zaplanowany książkowo, mówię Wam. Jestem pełna entuzjazmu, że tak łatwo Maja zaklimatyzowała się w miejscu, gdzie bez mamy, taty i babci spędza pół dnia. Oby we wrześniu, gdzie ten czas się jej trochę wydłuży, czuła się równie dobrze.

Otulacze towarzyszą nam od urodzenia Mai. Są w codziennym użytku w domu , na spacerze, na wakacjach, w samochodzie, w podróży. To jeden z gadżetów, który naprawdę jest mi bardzo przydatny i sprawdza się wszędzie. Prowadząc bloga miałam i mam możliwość poznania wielu marek z branży dziecięcej, które projektują i szyją tego typu produkty.Przygotowałam moje TOP 6 wśród otulaczy dla niemowląt i dzieci, które znam i całym sercem polecam.

Poznajcie La Mere, polską prężnie rozwijającą się markę, która projektuje z myślą o mamach i ich córkach. Jak wiecie, ja takie zestawy uwielbiam! I to one poniekąd przyczyniły się do powstania bloga i dzielenia się z Wami moim spojrzeniem na modę dla mamy i dziecka. Marzyła mi się lekka tiulówka , która będzie sama sobą robiła efekt WOW! bez będnych dodatków i biżuterii. Taką tiulówkę połącze i z trampkami i ze szpilkami. Lubię niekonwecjonalne i nieoczywiste połączenia. Lubię, w sumie to lubimy teraz już obie bawić się modą. To niesamowite jak szybko dziecko łapie te same gesty, zachowania, czynności, naśladując w lustrze to, jak "stroi" się w nim mama ;) Nie przypuszczałam, że dwulatka tak chętnie będzie się przebierać, pozwalać robić sobie kucyki i warkocze, zakładać torebeczki , przypinać spinki, kokardki... Nie kaprysi, nie grymasi jeszcze... a może to wszystko przed nią ? ;) Jak myślicie, czy stanie przede mną, tupnie nogą i powie : nie chcę tego !

Urodzinowe przyjęcie Mai zorganizowałam w naszym ogrodzie, o którym mogliście już przeczytać TU. Pogoda dopisała nam szczególnie, cały dzień świeciło piękne słońce. Przez weekend nasz dom wypełniali goście. Dziadkowe zrobili Mai niespodziankę i przyjechali już wczesnym rankiem. Uwielbiam, gdy  dom tak tętni radością, gwarem i rozmowami bliskich nam osób. Najchętniej nie wypuściłabym ich spowrotem do domu. Dzieci miały swoje przyjęcie oddzielnie. Przygotowałam dla nich słodko-owocowy poczęstunek , a dodatkową atrakcją były krówki-skoczki Tootiny, które tego dnia miałam za zadanie obfotografować. I tak, podzieliłam przyjemne z pożytecznym. Krówki czekały na dzieci całe przedpołudnie, balony lekko powiewały na wietrze, a mała jubilatka nie mogła doczekać się swoich gości.

Dwa latka minęły jak jeden dzień... Kilka dni temu, a dokładnie 28 lipca Maja skończyła dwa lata. A pamiętam jakby to było wczoraj... w upalny, letni poniedziałek zrobiła nam niespodziankę trzy tygodnie wcześniej i wprowadziła do domu pełnię szczęścia, tak bardzo wyczekiwanego szczęścia. Wtedy słowo rodzina nabrało dla mnie szczególnego znaczenia. Nie byliśmy już tylko on i ja, tylko my, nasza trójka! Dziecko to największy skarb, jaki może scalać rodzinę, łączyć dwoje ludzi i na nowo uczyć poznawania siebie. My poznawaliśmy i poznajemy się na nowo w naszych radościach, ale i słabościach, chwilach zwątpienia, w kryzysach i tych pojawiających się "cichych dniach" . To dla niej uczymy się cierpliwości, idziemy na kompromisy, łagodzimy konflikty i szybko zapominamy o nieporozumieniach. I dla niej rezygnujemy z własnych przyjemności, zmieniamy swoje dotychczasowe życie, wyznaczamy nowe cele, w sumie to jeden najważniejszy cel : wychowanie jej na dobrego człowieka. Bo nie sztuką jest urodzić, a wychować . Wychować w domu pełnym miłości i wzajemnego szacunku. W domu, gdzie słowo KOCHAM jest słowem na dzień dobry i na dobranoc. I wiem, widząc moją dwulatkę mówiącą do mnie tuż po przebudzeniu : mamo kocham , że tej miłości jej nie braknie. A gdy tak w ciągu dnia przychodzi do mnie , łapie za szyję mówiąc kocham to serce matczyne rośnie! To cudowne uczucie, nie do opisania ... Tylko dziecko potrafi tak bezgranicznie, bezinteresownie wyrażać swoje emocje i uczucia. W tym momencie ja ma wszystko ! Wszystko, co mogłam dostać od życia. Rodzina, dom pełen miłości i zdrowie - za to właśnie dziękuję każdego dnia.

Dwa tygodnie temu wraz z przyjaciółmi zrobiliśmy sobie krótkie wakacje nad Bałtykiem. To już nasze drugie spotkanie z polskim morzem w tym sezonie. W czerwcu odwiedziliśmy Ustkę, a tym razem zajrzeliśmy do Sopotu. Lubię to miasto, mimo oblężenia tłumów i płatnego wstępu na molo ;) W sezonie letnim koniecznie chociaż raz się tu meldujemy. To taki nasz must have polskich wakacji. Też macie swoje ulubione miasta, które odwiedzacie ?